Blogi modowe | Co jest chronione przez prawo autorskie?

Blogi modowe | Co jest chronione przez prawo autorskie?

  Czy treść bloga jest chroniona? Czy układ strony jest przedmiotem prawa autorskiego? Czy fotografie podlegają ochronie? Co do tego raczej nie ma wątpliwości. Niemniej fundamentem blogów modowych są konkretne kreacje czyli zestawy ubrań dobrane w sposób twórczy, a nie tekst czy sama fotografia.

Czy kreacja może być chroniona na gruncie polskiego prawa? Czy Kasia Tusk jest twórcą swoich kreacji? Czy kreacje Kasi Tusk są jej utworem w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych? To nie takie łatwe. Na podstawie przepisów ustawy postaram się Wam to krótko i w miarę klarownie przybliżyć.

Pod terminem kreacja rozumiem zestaw ubrań, którego układ na ciele nie jest przypadkowy.

Zgodnie z treścią art. 1 ust 1. ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych  utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia.

W ustępie drugim mamy natomiast wymieniony przykładowy zbiór tego, co z góry można uznać za utwór jeżeli tylko spełnia przesłanki z ustępu pierwszego, przede wszystkim przesłankę oryginalności i indywidualności.

W doktrynie zajmują one fundamentalną pozycję w określaniu granicznego kryterium oceny czy dana rzecz jest utworem czy nie. To właśnie przez ich pryzmat powinniśmy w pierwszej kolejności oceniać czy dany "wytwór człowieka" jest utworem i czy może być chroniony na gruncie prawa autorskiego.

Wyliczenie przykładowych utworów z ustępu 2 nie obejmuje kreacji modowych. Nie ma co płakać, bo przecież ma ono charakter otwarty na co wskazuje wyrażenie "w szczególności", Zatem ustawa nie przesądza o tym, że dana rzecz jest albo nie jest utworem.  

Niestety nie ułatwia to w żaden sposób znalezienia odpowiedzi na pytanie postawione na początku tego wywodu. Wydaje się, że z pomocą przychodzi nam art.3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Art. 3. Zbiory, antologie, wybory, bazy danych spełniające cechy utworu są przedmiotem prawa autorskiego, nawet jeżeli zawierają niechronione materiały, o ile przyjęty w nich dobór, układ lub zestawienie ma twórczy charakter, bez uszczerbku dla praw do wykorzystanych utworów.

Przyjmijmy teraz, że zestaw ubrań stanowi pewien przemyślany zbiór, którego układ ma twórczy charakter i nie jest przypadkowy. Możemy założyć, że jeżeli kreacja jako zbiór z ustępu 3 spełnia cechy utworu(a zatem jest oryginalny i indywidualny oraz jest ustalony) to będzie on przedmiotem prawa autorskiego.

W takim wypadku cech utworu należy szukać w twórczym charakterze zestawienia ciuchów- niewątpliwie posiada on znamiona pewnego procesu myślowego. Można śmiało stwierdzić, że jest przejawem jakiejś ludzkiej działalności. Czy jest oryginalny?

Tym razem z pomocą przychodzi nam doktryna i jej myślowe dziwolągi, a mianowicie teoria statystycznej jednorazowości. W wielkim skrócie jej głównym założeniem jest to, że aby można było mówić o utworze musi istnieć wysokie statystyczne prawdopodobieństwo, że w przeszłości nie powstał, a w przyszłości nie powstanie podobny utwór.

Odnosząc to do naszej modowej kreacji wydaje się bardzo prawdopodobne, że może powstać bądź powstało już bardzo zbliżone zestawienie ubrań i dodatków (afera z rzekomym plagiatem na blogu Kasi Tusk?). W Internecie nie trudno o powtórzenia, prawda? Czy w takim wypadku to powinien być jakiś wyznacznik? Nie bardzo wiem czy w praktyce ta teoria może zadziałać.

Lepszy okazuje się tzw. dowód nie wprost: przyjmijmy na chwilę, że dana kreacja rzeczywiście jest utworem czy też zbiorem spełniającym cechy utworu. Jakie będą tego konsekwencje? Za każdym razem ubrałbyś się w te lub bardzo podobne rzeczy musiałbyś spytać o zgodę autora? Bzdura.

Na koniec można posłużyć się kryterium tzw. nowości w sensie obiektywnym, to znaczy badania danego kreacji z punktu widzenia znawców z danej dziedziny. Każdorazowo należałoby oceniać czy akurat ten przejaw działalności twórczej blogera/blogerki spełnia cechę oryginalności, patrząc np. oczami osoby, która dokładnie zna cały kontekst, "siedzi" w świecie mody i orientuje się w zawartości blogów określonego typu.

Konkludując, niewątpliwie blogerzy modowi posiadają znaczny obszar swobody w wyborze, doborze, uporządkowaniu "składników" swojego projektu. Niestety ani ustawa ani doktryna nie są w stanie udzielić nam jednoznacznej odpowiedzi na to czy dana kreacja może być przedmiotem prawnoautorskiej ochrony. Przy próbie ewaluacji niejednokrotnie musimy korzystać z wielu teorii jednocześnie, a i to czasami nie daje wymiernych efektów.

 


Zdjęci wpisu: Ermin Celikovic / unsplash.com

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *