Co Wy wszyscy macie z tą polskością?

Co Wy wszyscy macie z tą polskością?

Histeria na Facebooku

Dzień po wyborach, a ja dalej boję się wchodzić na Facebooka. Tak naprawdę to nie wejdę na mój prywatny profil przez następny tydzień. To oficjalne oświadczenie. Tyle mniej więcej potrwa to wylewanie słownych wymiocin na fejsbukową tablicę. Każdy musi zabrać głos, każdy musi mieć swój pogląd. Nie twierdzę, że to źle. Tylko czemu moja tablica transformuje się w forum obywatelskie? Litości. Panuje przemożne pragnienie manifestacji politycznej i światopoglądowej. Jak to jest? Siadasz przed laptopem, robisz sobie kawę i masz jakąś chorobliwą potrzebę uzewnętrznienia swojego wewnętrznego ja? Czy wyszedłbyś na ulicę i zacząłbyś dręczyć przechodniów swoimi poglądami? Pewnie tak. To wyjdź. Czemu ja muszę to wszystko czytać? Co drugi post na mojej tablicy dotyczy wyborów. Dyskusja wre jak gejzer w parku Yellowstone. Są fora tematyczne, blogi związane z tą tematyką, jest wspomniana ulica, są realni znajomi, są rodzice, dziadkowie, wujkowie, do których możesz w każdej chwili zadzwonić i porozmawiać o polityce... Odczep się od fejsa! Albo zacznij prowadzić bloga, zostań youtuberem- wtedy wal śmiało. Skąd ta frustracja? Pewnie stąd, że nigdy nie byłem politycznie zaangażowany. Może stąd, że nie wierzę aby idealista prezydent zmienił teraz cały system polityczny. Po prostu wejdzie, roz#$%@oli wszystko, a nam, jak od machnięcia różdżką, będzie żyło się lepiej albo gorzej(jeżeli jest Voldemortem). Być może rozdrażnienie wynika z tego, że nie jadłem kolacji. Pewnie za chwilę minie. W końcu to wpis zupełnie do mnie niepodobny. Jestem głodny. Zaraz pójdę po Snickersa.


 

Polskość: słowo-wytrych.

No i mamy człowieka, który pewnie zostanie wpisany do panteonu bohaterów narodowych, ronda będą nazywać jego imieniem, napiszą o nim pieśni, a jego biografia będzie następnym bestsellerem w Matrasie.  Dobra, koniec sarkazmu- rachunek wystawimy mu później- na chwilę obecną należą się gratulacje. Szczere gratulacje. Naprawdę. Mam jedynie cichą nadzieję, że Pan prezydent będzie ponad podziały i że debata publiczna w Polsce nie zamieni się w kolejne rozmowy o polskości, patriotach, o nas, o nich, o prawdziwych i nieprawdziwych polakach itd.
Wszyscy- nie tylko kandydaci stale rzygają(oprócz tęczy) słowem polskość. Słowo-wytrych. Tam gdzie kończą się argumenty, zawsze pojawia się polskość, obrona polskości, patriotyzm, polscy bohaterowie, polski zbawcza misja, polski katolicyzm (jakbyśmy reprezentowali jakąś odmianę oficjalnej religii). Nie wiem czemu polskość pokrywa się z katolicyzmem albo odwrotnie, nie rozumiem też co to znaczy, że ktoś jest prawdziwym polakiem, nie wiem dlaczego i przed czym trzeba chronić tą naszą wyimaginowaną polskość. Odrzućmy wszystkie wzorce, chrońmy to, co nasze. Nasze prawo, naszą tradycję, naszą wiarę, nasze obyczaje i normy społeczne. Jesteśmy my i oni.

Mam wrażenie, że ludzie mają jakąś utopijną wizję polskości. Myślą, że w ich żyłach płynie krew pierwszych władców Polski i ich poddanych, którzy notabene nie mówili po polsku i nie mieli żadnej świadomości o swojej etnicznej przynależności. Polska to zlepek kultur, mieszanina etniczna, zalewa, w której marynowało się polskie mięso, aż do roku 1945- do roku powstania nowej Polski- zmasakrowanej mentalnie i intelektualnie oraz przetrzebionej etnicznie. Mimo tego, że po wojnie jesteśmy bardziej jednorodni narodowościowo, nie wyprzemy się przecież tysiącletnich wpływów innych grup etnicznych! Zatem nie rozumiem stwierdzeń, że czas chronić polskość, czas odciąć się od wpływów obcych norm obyczajowych i prawnych, które są niedostosowane do naszej rzeczywistości. Ludzie! Przecież my przez cały okres kształtowania się naszej ojczyzny siedzieliśmy w grzęzawisku obcych wpływów- czy tego chcemy czy nie. Norman Davies słusznie zauważył, że w dziewiętnastowiecznej Warszawie można było usłyszeć język rosyjski, niemiecki, jidysz, a między innymi polski. "To nie jest „nasz kraj”, gdzie mieszkali obcy, ale ich wypędziliśmy i znów jest jak 1000 lat temu"- podkreśla Davies. No właśnie. Początki Wrocławia są czeskie, Gdańsk od końca osiemnastego wieku aż do 1945r. był tak naprawdę poza granicami Polski. Przykładów jest zapewne więcej, a każdy z nich potwierdza tylko to, czego niektórzy z nas nie widzą w swoim ksenofobicznym zaślepieniu- my Polacy jesteśmy mieszanką kulturowo-etniczną, Polskość jest wypadkową wielu narodowości, które miały definiujący wpływ na to kim jesteśmy.


 

Słodko i pięknie

 W związku z tym proszę, nie nadużywajmy tego słowa. To najprostszy sposób żeby podzielić debatę na Was i na Nas. Zawsze wypada dobrze w telewizji, zawsze jest deską ratunku kiedy nie ma się nic interesującego do powiedzenia. Wtedy najlepiej mówić o polskości, patriotyzmie, o obronie Polski przed obcym wpływem, nie zdając sobie przy tym sprawy, że ten Obcy wpływ, to jest to, co sprawiło, że jesteśmy tu i teraz. W końcu nawet katolicyzm kiedyś był zupełnie obcy ziemiom polskim(biorąc pod uwagę fakt ile razy granice naszego państwa się zmieniały to nie wiem czy można mówić o jakiś stricte polskich ziemiach- o naszej piaskownicy o granicach wyznaczonych przy powstawaniu świata), a w średniowieczu najlepsze wzorce obyczajowe i prawne czerpała Polska właśnie z Kościoła. To tylko oczywisty przykład mający zobrazować Ci absurd, który czasem wyłazi z ust niektórych polityków i ich wyznawców. Polska to nie sami wielcy ludzie, geniusze, bohaterzy, wielcy królowie, to nie to co napisane jest w przewodnikach turystycznych czy podręcznikach historycznych. To także nie to, co pokazują w muzeach poświęconych historii Polski. Tam jest słodko i pięknie. W menu nie ma gorzkich i nieprzyjemnych smaków i zapachów. A żeby zrozumieć historię, żeby zrozumieć dlaczego Polska przetrwała jako naród, czasem musisz spróbować czegoś niesmacznego,  musisz poczuć się niedobrze. Tylko to skłoni Cię do myślenia. Nie bezrefleksyjne wystawy i przemowy o sławnym tym, wielkim tamtym, o obrońcach ojczyzny, o strażnikach cywilizacji chrześcijańskiej. Niestety nie po to są muzea. Cel edukacyjny został zastąpiony celem turystycznym, tu nie można wywlekać brudów, tutaj unika się pewnych tematów. Istnieją banały, oczywistości, kaszanka słowno-wizualna. Niczym wybory prezydenckie 2015. Niczym każde wybory. Dobranoc. Wybaczcie za ten hejt, jestem głodny, nie jestem sobą. Nie histeryzujcie tak, że musimy uciekać, w ogóle to idźcie spać, koniec politykowania, walizki zostawcie w szafach.

Wpis zainspirowany został świetnym wywiadem "Dzieje własne" przeprowadzonym przez Jacka Żakowskiego z historykiem Normanem Daviesem oraz wyborami prezydenckimi 2015.


 

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

11 thoughts on “Co Wy wszyscy macie z tą polskością?

  1. Widać, że jesteś „wyrobiony” w swoich poglądach-czasami emocje powodują pewne uogólnienia,
    ale odbrązowienie historii to zawsze dobry prysznic na głowy oszołomów o których piszesz.
    W tym kontekście warto wspomnieć o konfederacji warszawskiej. Tak jak napisałeś respektujmy nasze dobre dokonania
    i mówmy o rzeczach z których dumni nie jesteśmy. Co do dobrych dokonań wystarczy abyśmy przestrzegali tolerancji w sobie i w naszym państwie (nie tylko religijnej). Zresztą niech mój komentarz uzupełni wikipedia:
    Konfederacja warszawska – określenie uchwały podjętej 28 stycznia 1573 r. na sejmie konwokacyjnym w Warszawie, zawierającej postanowienia dotyczące zapewnienia swobody wyznania szlachcie w Rzeczypospolitej. Gwarantowała bezwarunkowy i wieczny pokój między wszystkimi różniącymi się w wierze, zapewniała innowiercom równouprawnienie z katolikami i opiekę państwa[1]. Dokument uważany jest za początek gwarantowanej prawnie tolerancji religijnej.
    A poz tym bardzo ok!

    1. Czy jestem wyrobiony, to nie wiem, ale dziękuję za komentarz:) Trafnie piszesz- we wszystkim należy mieć umiar. Co do emocji- myślę, że ludzie oczekują dozy subiektywizmu, którego nie mogą dostarczyć im inne „zawsze obiektywne” media.

    1. Dzięki! Co prawda nie chciałem nikomu „wytykać”, lecz zwrócić uwagę na to w jakim kontekście wielu z nas używa słowa „polskość” i dlaczego historię trzeba opowiadać z umiarem, a nie z samozachwytem. Łatwo narazić się na śmieszność i brak zrozumienia. Tak czy owak dziękuję raz jeszcze!

  2. Może Iwonie nie w Twoim stylu, za to moim zdaniem bardziej szczery i łapiący za jaja od wszystkich innych – pisz częściej głodny 😉 a przy okazji – podpisuje się pod wszystkim.

    1. Dzięki! Dobrze wiedzieć, że do kogoś to dociera! Skoro się podobało, to skorzystam z Twojej rady i od dzisiaj piszę na czczo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *