Muzyka na wyciągu | Czy ośrodki narciarskie naruszają prawo?

Muzyka na wyciągu | Czy ośrodki narciarskie naruszają prawo?

  Hurra! Winter has finally come! - krzyczą zapaleńcy sportów zimowych oraz fani serialu Gry o Tron. Kierowcy natomiast są mniej rozentuzjazmowani- można pokusić się o porównanie, że są tak ucieszeni, jak cieszy się dziecko na wyjście do szkoły. Na szczęście narciarze oraz snowboardziści to też najczęściej kierowcy. Inaczej zbojkotowano by zimę, a ta mogłaby się po prostu obrazić.

  Co roku jestem bliski puszczenia podobnego focha na dyrekcję ośrodków narciarskich, która do znudzenia pcha mi w uszy dźwięki znanych stacji radiowych. Tygodniowy wyjazd na narty kończy się tym, że znam na pamięć całą świąteczną listę evergreenów. W sumie nie jest to trudne, ponieważ każdego roku puszczają to samo ku wątpliwej uciesze użytkowników wyciągów. Jest tak słodko, że do bycia jednorożcem brakuje mi tylko tęczy. Jednakże, z perspektywy przyszłego albo niedoszłego eksperta z dziedziny praw autorskich, znacznie bardziej absorbuje moją uwagę kwestia potencjalnego naruszania tych praw przez ośrodki narciarskie.

  Ostatnio pisałem o dozwolonym użytku prywatnym, dzisiaj będziemy poruszać się w tematyce dozwolonego użytku publicznego:

Art. 24. 1. Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych.

  1. Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.

  Z oczywistych względów interesuje nas ustęp drugi niniejszego artykułu. Zastanawiacie się pewnie czy ośrodki narciarskie mogą powołać się na ten przepis i puszczać muzykę za darmo czy też muszą płacić tantiemy na rzecz artystów poprzez Organizację Zbiorowego Zarządzania (np. ZAIKS). Aby przełożyć treść tego artykułu na realia narciarskie, musimy się zastanowić czy wyciągi  są miejscem ogólnie dostępnym i czy odbieranie nadawanych utworów łączy się z osiąganiem korzyści majątkowych. Z pierwszą przesłanką nie ma problemu- intuicyjnie wiecie przecież, że wyciągi narciarskie spełniają kryteria miejsc ogólnie dostępnych, nie trzeba tego specjalnie dowodzić. Problem pojawia się z drugim kryterium czyli brakiem osiągania korzyści majątkowych. Pytanie co to w ogóle jest osiąganie korzyści majątkowych w tym wypadku. Ułatwię Wam to trochę na podstawie dwóch przeciwstawnych przykładów z życia każdego z Nas.

Sytuacja w salonie fryzjerskim:

  • Wyobraź sobie taki scenariusz: wchodzisz do salonu fryzjerskiego, mówisz dzień dobry, odczekawszy 300 lat w kolejce, siadasz na krześle i prosisz o ścięcie: "dłuższa góra, krótsze boki, wie Pani, proszę wycieniować(choć nie wiesz co to znaczy tak naprawdę)". Pani fryzjerka strzyże Cię uważnie, zabawia opowieściami o wyjeździe do Juraty, a Ty tylko potakujesz głową, która w trakcie strzyżenia wygląda strasznie nieproporcjonalnie. Przez cały ten czas słyszysz przyjemne dźwięki muzyki  dolatujące z głośników znajdujących się w salonie. Znów ta sama komercyjna rozgłośnia - myślisz- jakby istniało jedne cholerne radio w Polsce. Twierdzi się, że generalnie w salonach fryzjerskich (czy kosmetycznych) umilanie(?) pobytu klientom poprzez odbieranie radia wpływa na korzyści majątkowe. Innymi słowy muzyka wpływa na jakość usługi, a to wpływa na osiąganie profitów. W tym wypadku nie można powołać się na dozwolony użytek, trzeba płacić OZZ.

Sytuacja w gabinecie dentystycznym:

  • Druga sytuacja: wchodzisz do dentysty. Dzisiaj kanałowe. Na samą myśl masz ochotę wybiec pod pędzące(?) Pendolino. Dobrze, że stomatolog mówi "proszę usiąść", a nie "proszę się rozgościć", bo byłby to szczyt chamstwa. Wiercenie, czyszczenie, wiercenie, czyszczenie, ups przepraszam trafiłam na nerw. Podczas pobytu u dentysty również leci muzyka- z tej samej rozgłośni. Czy widzisz tu jakiś związek między jakością usługi, a publicznym odbiorem radia? Raczej nie, choć to pewnie kwestia dobrej argumentacji. Tak czy inaczej nie przyjęto w orzecznictwie przesłanki publiczności pobytu w gabinecie dentystycznym, a ponadto pozostajemy tam przecież niezależnie od swojej woli. Trudno przyjąć, że chodzimy tam ze względu na miłą atmosferę. Moim zdaniem w konkretnych wypadkach dałoby się znaleźć kontrargumenty, ale to już innym razem.

  Mam nadzieję, że tymi dwoma przykładami, naprowadziłem Was na drogę do zrozumienia istoty przesłanki osiągania korzyści majątkowych. To samo dzieje się w wypadku pobytu w restauracjach czy sklepach odzieżowych. Tu nie mamy wątpliwości, że muzyka wpływa na jakość usługi, jesteśmy skłonni dłużej przebywać w danym miejscu- szczególnie w okresie świątecznym, kiedy z każdego głośnika słyszymy jak gość oddał swe serce zeszłych świąt, a ktoś je odrzucił już następnego dnia. Wobec tego sklepy czy restauracje muszą płacić  ZAIKSowi w odpowiednich stawkach zależnych od m.in. ilości głośników w sklepie czy ilości mieszkańców danej miejscowości.

  Nietrudno odnieść powyższe sytuacje do wyciągów narciarskich- można by z powodzeniem dowodzić w sądzie, że powołanie się na dozwolony użytek jest błędne. Nie znajduję wielu kontrargumentów przeciwko twierdzeniu, że zaiste muzyka wpływa tutaj na jakość usługi, a co za tym idzie na osiąganie korzyści majątkowych przez właścicieli wyciągów narciarskich (nie twierdzę, że takich argumentów nie ma, sam do muzycznej sieczki puszczanej na wyciągach mam stosunek co najmniej ambiwalentny). Każdorazowo zatem ośrodki muszą płacić określone tantiemy, inaczej narażają się na ewentualną drogę sądową. Oczywiście wygrałyby proces gdyby wykazały, że muzyka nie ma wpływu na jakość obsługi, a zatem na osiąganie korzyści majątkowych.  Byłoby  tak gdyby rozdawać każdemu kto kupi karnet zatyczki do uszu z instrukcją, że ma sobie zatkać uszy za każdym razem gdy wjeżdża wyciągiem na górę. Wtedy wygrana w sądzie jest gwarantowana. Gorzej ze stacją narciarską, dla której brak śniegu byłby ostatnim problemem.

 


źródło zdjęcia wpisu : picjumbo.com 

 

muzyka na wyciągu

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *