Czy blog to prasa i co na to polskie prawo? Mam się bać?

Czy blog to prasa i co na to polskie prawo? Mam się bać?

#Po dwóch miesiącach blogowania wiem jedno- nie jestem blogerem.


 Jeszcze nie. Kiedy za pół roku spotkamy się ponownie, a ja dalej będę tutaj z pasją opowiadał o tym co mnie kręci i sprzedawał Ci jakieś naprawdę wartościowe treści, nie mając nawet na waciki, to wtedy możesz mówić na mnie bloger.

Uznajmy, że na chwilę obecną po prostu prowadzę stronę. To wcale nie znaczy, że nie znam swojej wartości. Wiele osób postrzega blogosferę między innymi przez pryzmat tzw. szafiarek czyli blogerek modowych- zakompleksionych lasek, które prowadzą swoje strony żeby się pochwalić światu swoją następną „oryginalną” stylizacją. Nie zrozum mnie źle. To nie moja opinia.

Wiele z tych przemiłych Pań zarabia więcej niż Ty i Twoja rodzina razem wzięci. Oczywiście, modowe blogi powstają jak grzyby po deszczu, ale tak jak wszędzie- jedne są trujące jak muchomory, a drugie- choć z wierzchu prawie identyczne- pyszne jak kanie z grilla. To chyba bardziej pasuje do blogów kulinarnych. Z nimi niestety sytuacja ma się podobnie.


#Dlaczego bloger nie jest lepszy od dziennikarza.

Z powyższych powodów, we wciąż niczego nieświadomej Polsce, blogerzy postrzegani są jako niższe formy życia. Dziennikarski plankton. Karma dla kotów. Pasza dla koni. Resztki po obiedzie. Choć ostatnio coś drgnęło. 

Jako przyszły bloger, który wierzy, że jego strona kiedyś będzie warta więcej niż para najaczy, jaram się  moją niezależnością, możliwością decydowania o czym chce napisać, kiedy chcę napisać, jaką reklamę chcę zamieścić, kogo skrytykować, jakiego hejtera usunąć, no i co najważniejsze jak reagować na grono czytelników.

Będę robił dokładnie tak jak mi się podoba. To mój blog- moje warunki. Czy dziennikarz może poszczycić się tym samym? Nie, on przecież jest profesjonalistą, nie będzie zniżał się do poziomu amatora. Ale czy bloger może odmówić reklamy, której nie chce- może. Czy bloger będzie reklamował jakiś szit- też nie. Czy bloger zarobi więcej niż przeciętny dziennikarz- Ci, co zarabiają mówią: tak.

I wreszcie, czy w związku z tym bloger jest lepszy od dziennikarza? Nie. Ale niejednokrotnie bogatszy. No i jest wolny od linii programowej redakcji, obostrzeń szefa, reklamodawców etc etc. Jeżeli to czytasz, to być może jesteś dziennikarzem. Nie hejtuj, nie chcę nikogo obrazić. Mówię jak jest... w dużej ilości przypadków. Oczywiście większość z nas to miernoty, amatorszczyzna, której krzyk słychać tak głośno jak dźwięk rozchodzący się w przestrzeni kosmicznej. Do nich na razie zaliczam się ja. Jestę planktonę. Ale będę wielorybę.


#Prawo prasowe, a blogosfera.

Jako bloger, nie muszę zwracać uwagi na regulacje prawa prasowego. Istnieje prawo blogowe? No nie. A prasowe tak. To wszystko, dziękuję. Do widzenia. Czy na pewno? Ostatnio w prawie zaczęła się tendencja dopierdalania się do niezarejestrowanych blogów. O tym za chwilę. Na szczęście moja tematyka nie jest polityczna, a bloga nie traktuje jako dziennik informacyjny. Mogę spać spokojnie.

Prawnie trochę więcej mi wolno, ale samowolki też nie ma. Na straży zamieszczanych treści stoi przede wszystkim prawo autorskie czy też prawo cywilne dzielnie broniąc innych dóbr osobistych.


Blog to nie prasa, to już ustaliliśmy. Zależy kiedy? 

Prasa oznacza w rozumieniu ustawy Prawo Prasowe periodyczne publikacje, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, które ukazują się nie rzadziej niż raz do roku, są opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą.

Niektóre z tych cech są tożsame z blogosferą, ale odróżnia nas m.in. to, że nie publikujemy periodycznie i większość z naszych blogów nie ma charakteru ogólnoinformacyjnego. A co jeżeli blog służy rozpowszechnianiu informacji i cyklicznie informuje swoich odbiorców właśnie o faktach społecznych, ekonomicznych, gospodarczych, politycznych, oświatowych, kulturalnych, a ponadto spełnia inne wyżej wymienione cechy?

I tu zaczynają się schody. Niektóre sądy wskazują właśnie na cel (ogólnoinformacyjny) autora danej publikacji elektronicznej (wpisu)- cel, jaki w rozumieniu Prawa prasowego stawia przed sobą prasa w Polsce, a wtedy nie ma przeszkód żeby być zaliczonym do prasy.

W konsekwencji blog podlegałby obowiązkowi rejestracji w sądzie. Jeśli w takim wypadku autor bloga nie zarejestrowałby swojej strony- podlega grzywnie. Obowiązek odrębnej rejestracji nie dotyczy przypadków, gdy blog związany jest z konkretnym tytułem prasowym.

Wychodzi na to, że w razie wytoczenia powództwa sąd musi za każdym razem, w każdym konkretnym wypadku dokładnie zbadać czy dany blog jest faktycznie prasą, czy dany wpis jest zaiste materiałem prasowym. Jeśli tak to wtedy musimy być ostrożni w naszych uzewnętrznieniach i uważać na ewentualną odpowiedzialność za słowo. Dodatkowo należy pamiętać, że jeżeli jesteśmy redaktorami, lub wydawcami, to trzeba pamiętać, że odpowiadamy solidarnie z autorem artykułu. 

Fiu, fiu, fiu. Koniec końców blog może być prasą z wszystkim tego konsekwencjami. W niedalekiej przyszłości zapewne czeka nas nowelizacja prawa prasowego, w której być może znajdzie się parę ustępów poświęconych blogosferze. Na pewno przydałaby się zmiana, ponieważ obowiązująca teraz ustawa wciąż odwołuje się do konstytucji PRL...


autor zdjęcia wpisu: Victor Hanacek /picjumbo.com

 

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

One thought on “Czy blog to prasa i co na to polskie prawo? Mam się bać?

  1. Niestety nie muszę się zgodzić (albo przynajmniej nie w pełni). Dziennikarze często nie są profesjonalistami, przykładowo sytuacja z Maleman i podrzędnego bloggera – Szarmanta. Bloggerzy mają wolność decydowania o treści swoich wpisów, nie muszą się kopiować myśli „przewodnich” swoich redakcji – dlatego nie raz wydają mi się bardziej szczerzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *