Dlaczego pies w biurze to dobry pomysł? #SmoczeSprawy

Dlaczego pies w biurze to dobry pomysł? #SmoczeSprawy

 To mój pierwszy wpis na tym blogu, więc wypada się przedstawić. 

  Jam jess Smok Fafelski. Mieszkam w Smoczej Jamie pod Faflem w Krakowie. Pochodzę z prudnickich lasów. Mam kły. Mam lwie łapy. Robię miny. Mam fafle też. Jestem trendpsetterem. Czasem smiękczam kłoski, czasem seplenię. TTB forever. 

tojapies w miejscach publicznych

  Fsięto mnie z ciemnego lasu. Ukochano! Urosły mi łapy, ogon no i fafle. Teraz mieszkam w Krakowie, ale gdziekolwiek jestem- tam mój dom, gdzie człowieki moje. Trzymam dystans do siebie, czasem filozuje. Szukam w życiu złotego środka. W tym wpisie dowiesz się co sądzę na temat piesów w pracy.


Niemiecki standard.


  Tato mówi, że Niemcy są jednym z pierwszych krajów na świecie, które realnie otworzyły się na psie sprawy. Podobno psy są wpuszczane do wielu biur, biegają sobie luźno w miejscu pracy. Ich obecność jest nawet traktowana jako pewna filozofia firmy, pofiecmy identyfikacja. Wiadomo również nie od dziś, że psy mają uspokajający wpływ na człowieka. Pracownicy podkreślają także aspekty praktyczne tego trendu. Wielu z Was - człowieków - nie raz przecież stanęło przed problemem zostawienia psa w domu. Od razu zaznaczam,  że nie odpowiadam za cały mój gatunek, ale fiem, że przypuszczalnie straty mogą być nieproporcjonalne do poniesionych kosztów i nawet nieźle płatna praca nie będzie w stanie tego wynagrodzić.  Nie będę gołosłowny - sam przeżyłem okres tzw. lęków separacyjnych. Inaczej mówiąc, bałem się jak cholera zostawać sam w domu, kiedyś nawet zjadłem lampę i zaśmieciłem całe mieszkanie. Znam jednak bardziej drastyczne przypadki (czekam na komentarze).

  Niemcy jak zwykle podeszli do sprawy zdroworozsądkowo. Wiele firm pozwala, a nawet zachęca do zabierania swoich pupili do pracy. Już sobie wyobrażam jak moi biegają pomiędzy regałami, ocierając się przy tym o każdego. Tutaj ktoś ich poczochra, tu komuś się kawa wyleje na nowe, wyprasowane spodnie. Przyjdzie jakiś klient, to go przywitają "susem prostym" i obwąchają, ach no po prostu bajabongo. Żyć, nie umierać. Słyszałem od kumpla, że tam mają nawet własne posłanie za biurkiem, miskę z wodą, a w przerwach, zamiast na papierosa, wychodzą na spacer. Albo to i to - raz się żyje, nie? 

  Wszyscy się cieszą, oprócz tych, którzy się nie cieszą, ale oni szybką milkną. Rozbieżność interesów. Firma chce być "animal friendly", a z drugiej strony ktoś chce jeszcze trochę u nich popracować. W końcu oprócz psa liczy się wizerunek albo oprócz wizerunku, liczy się pies. Ja to fiem, ja mądry pies jestem.

pies w biurze

 


A co na to pies?


  No i teraz pojawia się niesły problem. Badania sondażowe pokazały, że wiele osób nie ma nic przeciwko psom w miejscu pracy. Z drugiej strony "Die Welt" (Tato mówi, że to taka znana niemiecka gazeta) podaje, że aż 3/4 pracodawców wolałoby, żeby pracownicy zostawiali swoje psiaki w domu. Jest taki przedział: osoby na nie, osoby, które tolerują psy i gorliwi wyznawcy nowej idei. A gdzie głos psa w tym wszystkim? Prawdziwy głos rozsądku?

  Pofiem Wam teraz jako pierwszy pies, który coś pofie na ten temat. Można być całkowicie za i można być całkowicie przeciw. Prawica walczy z lewicą, zieloni ze wszystkimi, Polacy z Polakami, a nikt nie może wyrazić swojego stanowiska w sposób umiarkowany. Żadnych kompromisów. Tak jest i będzie. Mama mówi, że tacy są ludzie. Ale u psów jess trochę inaczej. 


Smocze mądrości.


  Trzeba sobie zadać parę pytań. Co z człowiekami, którzy się po prostu nas boją? Albo brzydzą? Nie chcą żeby pies przebywał z nimi w miejscu, w którym piją kawę? Co z klientami, którzy z krzykiem wybiegają na widok biegnącego do nich psa? Jeśli wszyscy pracownicy są za, a klienci są należycie uprzedzeni, to chyba nie ma problemu. Jeżeli jednak są jakieś wyjątki, to absolutnie wszyscy - my i ludzie - powinniśmy respektować zasadę, którą sam staram się wdrożyć w moje smocze życie: Rób co chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz, bądź wolny, dopóki nie przeszkadzasz innej osobie robić tego, co chce, kiedy chce i ile chce. 

  Jestem na tak psom w biurach i miejscach publicznych! Tylko powinny to być psy karne, wychowane i absolutnie wszyscy muszą wyrazić na to zgodę. Mój Tato mówił, że kiedyś sam bał się psów i może sobie wyobrazić reakcje osób, które teraz czują podobnie. Argumenty o przenoszych przez nas zarazkach mnie jednak nie przekonują. Czy właściciele chorują przez swoje psy? Ludzkie reakcje natomiast trzeba szanować. 

  Jeszcze jedna sprawa. Ubezpieczenia pracownicze od pogryzienia przez psa? Wiecie, że niezależnie jaki dobry i grzeczny byłby pieseł, to dalej jest to pieseł, uwierzcie, wiem coś o tym. Nie każdy umie obchodzić się z psami. A nawet jeśli wydaje mu się, że umie, to nie umie. Nikt nigdy nie mówi o winie człowieka, zawsze jest, że "pies pogryzł". Tak, zęby były psa, ale głupota była ludzka. Zawsze. Ja przygryzam fafle, że nikogo bym nie ugryzł, ale wiecie, psy są różne, tak jak różni są ich właściciele. Niektórzy myślą, że jak mają "Goldena" lub Labradora, to przecież te problemy ich nie dotyczą, a pies się sam wychowa.


A co na to w Polsce?


  W Polsce jeszcze jest to temat tabu, a jeśli nie tabu, to jak zwykle powód to bulfersu i fochów. Nie zdziwię się jednak, jeżeli za kilka lat na większość uczelni będzie można przyjść z psem, a niektóre biura będą pełne machających radośnie ogonów, cieszących się pysków i kontenerów sierści. Jeżeli wszystkim to pasuje to czemu nie. Czekam na Wasze zdanie, bardzo się dla mnie liczy. Teraz niechętnie wychodzę z jamy na audyt królestwa. Niechętnie, bo pogoda taka pod psem. Ale mam obofiąski. Trzeba sprawdzić czy nikt nie wyrzucił czegoś, co jeszcze nadaje się do jedzenia. Wrócę do Was za tydzień. Smok.

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

10 thoughts on “Dlaczego pies w biurze to dobry pomysł? #SmoczeSprawy

  1. Trafny ,dowcipny i z polotem stworzony wpis o tolerancji. Moja wolność ogranicza czyjąś wolność. Amen.

  2. Whisky and Cola – dwie stafficzki z Krakowa podpisujemy się wszystkimi łapami.
    Obie chodzimy z naszymi człowiekami do biura od początku ale tam nudno jest więc raczej śpimy albo mamlamy ucho wędzone a czasem kości. Czasem wpadnie jakaś Pani i piczochra chwilę. Nie wolno nam za bardzo szaleć i dużo szczekać bo mówią że tu się pracuje ale i tak się cieszymy że jesteśmy z naszymi człowiekami bo w domu bez nich tęsknimy. Nasze zdjęcia z biura znajdziesz na Fb bo mamy własny funpage Whisky &Cola.
    Pozdrawiamy i może do zobaczenia gdzieś w Krakowie.

    1. Pozdrowienia słapane f łapę i zjedzone. Dziękuję! Fajnie macie, ja liczę na to, że kiedyś będę mógł z moimi iść do ropoty. Fiem, że już czas zacząć pracować, presja otoczenia, rodziny, społeczeństwa… Ale nie wiem czy jestem gotowy na to aby spędzać czas w biurze, są przecież pefne obowiązki – mamlanie kości, dbanie o zabawki, lizanie, spanie, czochranie, gupafka… nie wiem czy bym podołał. I tak mam dużo na głowie tutaj w moim Królestwie. Ślę fafle do Was!

  3. Podpisujemy się obiema łapami. Ja Kinia wierna poddana księżniczki z wysp Azorskich.
    Żyj i daj życ innym. My smokom mówimy głośne TAK ale szanujemy tych z innym zdaniem.
    No i co z tymi co są uczulenia na różne psie sprawy?

    Smoku całuski dla Ciebie i rodziców!

    1. Całuski słapane f łapę i zjedzone. Rodzice ściskają. Tak, też nie chciałbym prychać na człowieków i być prychanym przez nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *