Festiwal Muzyki Filmowej. Orkiestra gra, widzowie wychodzą przed końcem.

Festiwal Muzyki Filmowej. Orkiestra gra, widzowie wychodzą przed końcem.

   Przypuśćmy, że grasz na trąbce. Dymasz w ten otwór 2,5 godziny. Tak jak pozostała część sekcji dętej. Nawet więcej, bo przecież trzeba doliczyć przygotowania. Wszyscy macie już dość, ale przecież za chwilę wyczekiwany finał i burza oklasków.  Smyczki już się palą ludziom w dłoniach. Dyrygent jedzie na ostatnim tchu, podrygując jak raniona antylopa.

Wszyscy czekają na główny motyw z filmu Indiana Jones: Poszukiwacze Zaginionej Arki. Będzie moc. Widownia pierwszy raz w życiu usłyszy tu turutu tu tutu na żywo, wydali pieniądze żeby przyjść, posłuchać, docenić, to wszystko dzieje się dla nich, co za podniosła chwila!

Ale zaraz...

Coś tu nie gra. O co do cholery chodzi? Jeszcze film się "porządnie" nie skończył, orkiestra dalej gra w najlepsze na oparach paliwa, a co niektórzy widzowie wstają nagle z miejsc i zamykają z łomotem plastikowe krzesełka. Słychać szepty i szuranie butami. Co chwilę ktoś przechodzi mi przed nosem i ociera się o moje kolana. Czar nagle pryska.

Ok, film się co prawda skończył, ale orkiestra gra dalej! To nie kino, nie przyszyliście tutaj na projekcję filmu. Cinema-city jest 200 metrów dalej.

Kupujesz bilet na Indianę Jonesa. Main theme grany jest na napisach końcowych, a 1/3 areny w Krakowie wychodzi jak gdyby nigdy nic. Przecież na Festiwalu Muzyki Filmowej, to właśnie film jest akompaniamentem muzyki, a nie odwrotnie.

festiwal muzyki filmowej
źródło: http://sztuka.dlastudenta.pl/artykul/Indiana_Jones_z_muzyka_na_zywo_znow_nas_zachwycil_FOTO,119882.html

Tam na scenie jest najważniejszy moment, każdy z kilkudziesięcioosobowej orkiestry daje z siebie wszystko żeby słynna muzyka brzmiała perfekcyjnie. Mógłbym przysiąc, że John Williams byłby dumny.

Ale polska widownia wychodzi, zaczyna się szmer, po schodach do góry wspina się rzeka ludzi, tysiące osób odwraca się plecami do artystów i ucieka żeby być 10 minut wcześniej w domu. Co za żenada. Polaki cebulaki. 

Na szczęście pozostała część widowni stanęła na wysokości zadania. Urządziliśmy orkiestrze takie owacje na jakie zasłużyli. Plus jeszcze większe, jakby przepraszające, za tych, którzy już dawno siedzieli w aucie, kiedy dyrygent się kłaniał. 

Ludzie idą na festiwal muzyki filmowej doświadczyć kina innymi niż zwykle zmysłami. Kupują bilet żeby usłyszeć legendarne motywy największych kompozytorów. Po czym wychodzą, kiedy orkiestra gra najbardziej wyczekiwaną przez wszystkich melodię. Kocham Polanda.


photo credit: piviso.com

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

5 thoughts on “Festiwal Muzyki Filmowej. Orkiestra gra, widzowie wychodzą przed końcem.

  1. A może organizacja komunikacji i korków ich tak przeraziła że chcieli jej uniknąć? Ja osobiscie byłem pare lat remu na błoniach i na Hucie i było ok. Ale Jak byłem rok temu na Arenie Kraków to sam dojazd i organizacja ruchu była tragiczna i ludzi już przed imprezą w samochodach się denerwowali że się spóźńią. Obsługa nic nie była w stanie poradzić i wszystkich od strony organizatora przerosło. Muszę powiedzieć, że widok kłucących się par w stojących samochodach nie należał do naj przyjemniejszych. Bo wielu pewnie zaczeło sobie wyżucać, że za późno wyjechało. A wystarczyło podać informację (idealni byłoby wykorzystać ten ekran LEDowy który był na elewacji Areny), że start został przesunięty o ponad 30min ze względów na zakorkowanie i problem z parkowaniem. O czym ludzie dowiedzieli się dopiero po dobiegnięciu do środka. Wiele osób miało pewnie nie mile wspomnienie i z tamtego wieczoru i może to był powód, że wychodzili wcześniej aby uniknąć korków i stresu (tym bardziej, że to była niedziela i wielu przyjezdnych az drugiego koca Polski następnego dani musiał może iść do pracy?) Proponuję niedzielny seanse festiwalu zaczynać nieco wcześniej dzięki czemu szybciej się skończy i da więcej luzu widzą na powrót do domów. Swoją drogą fajnie było by móc pójść coś zjesć i wypić na mieście po takich wrażeniach ale chyba mało jest lokali które coś oferują w okolicach 24″ poza dyskotekami i jak ma Kraków zarobić na turystach?

  2. Ale i tak było pięknie-Orkiestra brzmiała fantastycznie a większość publiki była w porzo-szczególnie ,kiedy ludzie reagowali jakby 1-szy raz widzieli ten film.
    Ogólnie bardzo przyjemny wieczór, a że niektórzy zaniżali poziom wychodząc w czasie gdy orkiestra grała do napisów końcowych, no cóż, krzyż im na drogę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *