Netflix Polska. Dlaczego dla polskiego widza to na razie strata czasu?

Netflix Polska. Dlaczego dla polskiego widza to na razie strata czasu?

  Wreszcie znalazłem prawdziwą przyczynę fenomenu hasła "Netflix and Chill". Po prostu w polskich realiach kończy się to właśnie w ten sposób.

netflix polska

Przygotowujesz kolację, nie martwisz się wyborem filmu, bo przecież jest Netflix. On zna Twoje gusta, pomoże dokonać wyboru. Otwierasz browarka, sok żurawinowy czy co tam preferujesz i... po 5 latach świetlnych przewijania ekranu pionowo i poziomo dostajesz zeza rozbieżnego, wyłączasz komputer, piwo się już wygazowało, a Wam faktycznie przeszła ochota na oglądanie. Cały misterny plan w pizdu. Game over. 

Tymczasem Wy macie już zupełnie inny pomysł na spędzenie czasu na łóżku i nie jest to czytanie książki. Stąd Netflix and Chill, bo nikt tak naprawdę nie ogląda tam filmów.

 

netflix polska

 

Niestety, przez dwa tygodnie używania Netflix'a, udało mi się znaleźć na razie dwa filmy, które mnie zainteresowały. Wiem, że Netflix  w Polsce jest bardzo okrojony i wiem, że z zbiegiem czasu będzie się to zmieniać, ale jak dla mnie, na chwilę obecną to po prostu strata czasu. Dlaczego?

Większość filmów, które są dostępne w polskim Netflixie już widziałem (Forrest Gump i inne klasyki oraz evergreeny, które chyba każdy z nas widział już po 8 razy), pozostała część to jakieś gnioty i komedie typu pierdłem, bekłem i wyszłem. Zazwyczaj nie ma tego, czego akurat szukam.

System rekomendacji jest jak dla mnie niezbyt trafny, a filmy w kategoriach są według mnie wybrane zbyt przypadkowo (np. w kategorii "uznany przez krytyków" koło Casablanki jest Kung Fu Panda i Gremliny...).

netflix polska

A jakość? Przyznam, że znam polski serwis gdzie jakość jest o wiele lepsza, nawet przy wolniejszym łączu. Nawet gdy zmieniam w ustawieniach na jakiś turbo-ultra-laser high definition, to i tak muszę siedzieć 4 kilometry od telewizora, bo przy niektórych produkcjach jest taka pikseloza, że kwadraty z Minecrafta to przy tym wizualne arcydzieło.

Jestem osobą, która szanuje wkład twórczy poniesiony przez ludzi pracujących przy filmie, dlatego oglądanie współczesnych superprodukcji w jakości DVD mija się dla mnie z celem. No ale to tylko moje zdanie. W sumie mam to samo mam jeśli chodzi o muzykę - czasami nie mogę przeboleć jakości, która jest dostępna w serwisach typu Spotify. Może to jakieś zboczenie. To nie znaczy, że nie korzystam z tych wszystkich dobrodziejstw. Jestem hipokrytą. Każdy nim jest.

No dobra, czepiam się, jeżeli komuś to nie przeszkadza, nie osądzam. Ale po prostu po tej całej burzy nakręconej w internetach - "NETFLIX WCHODZI DO POLSKI! NAJWIĘKSZA WYPOŻYCZALNIA NA ŚWIECIE JUŻ U NAS" - liczyłem na coś więcej.

Mam nadzieję, że za jakiś czas zmienię zdanie. Na chwilę obecną jedyne co mogę polecić to bazę seriali. Naprawdę dzięki Netlfixowi można przestać bawić się w piratów. Są tam praktycznie wszystkie wyznaczające światowe trendy i liczące się dzisiaj seriale. Z oczywistych przyczyn brakuje tylko Gry o Tron - za to do niej dostęp mają abonenci HBO Go. No, ale oni nie mają HBO and Chill.

netflix polska

 

Niestety nadal nurtuje mnie jedna kwestia - ostatnio próbowałem oglądać Daredevila na Netflixie. Wszystko jest ok, dopóki oglądasz na laptopie. Ale większy ekran? Nie wiem jak można patrzeć na ekranizację komiksu w średniej jakości. Przecież w takich produkcjach 90% to obraz, prawda?

Powoli przestaję się dziwić, że ludzie nie zwracają uwagi na jakość oglądanych obrazów. Coraz więcej osób ogląda przecież seriale i filmy na 5 calowych ekranach po drodze do pracy lub na studia. Liczy się ilość. Oglądać żeby móc powiedzieć, że się oglądało? Dziwne.

Zmykam pić kawę, włączam Netflixa - może tym razem coś mnie zaskoczy.

Ciekawy jestem Waszych opinii. Miłego dnia! Koty też nie mogą oglądać Netflixa.

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

4 thoughts on “Netflix Polska. Dlaczego dla polskiego widza to na razie strata czasu?

  1. Baza filmów faktycznie nie powala i większość z nich to klasyki widziane przez większość z nas po kilka razy, a reszta filmów… no cóż prezentuje różny poziom. Trzeba tu wziąć pod uwagę, że Netflix wystartował równocześnie w ponad 130 krajach gdzie każdy rynek ma inną specyfikę i na każdym obowiązują inne zasady praw autorskich,udzielania licencji itd. Musze jednak przyznać, że Netflix jednak nie próżnuje, bo w każdym tygodniu baza stale się powiększa i rośnie liczba spolszczeń.Wierzę i mam nadzieję, że będzie dobrze… Natomiast jeśli ktoś lubi seriale, to Netflix jest genialny, jest tu większość najlepszych hitów ostatnich lat i baza nadal rośnie. Ba, Netflix produkuje dużo swoich własnych seriali i wiele z nich już zapowiedział. A co do jakości, to testuję właśnie pakiet najdroższy. Na laptopie obraz „żyleta”, kolega ma telewizor 4k i puścił w najwyższej dostępnej jakości „Daredevila” i podobno wygląda to fantastycznie. A propos jakości polecam zmienić sobie ustawienia użytkownika jeśli chodzi o jakość na HIGH, bo standardowo jest ustawione AUTO, które dostosowuje się do aktualnej prędkości łącza internetowego. Polecam też kombinację ALT + CTRL + SHIFT + S, następnie wybór najwyższej wartości video bitrate i kliknięcie „override” – od razu ustawia jakość na najlepszą możliwą. A co do minusów Netflix, które mnie irytują, to: 1.Angielski interfejs menu;2.Brak płatności przez polskie serwisy i w PLN;3.Cena nie dostosowana do polskiego rynku.

    1. Dzięki za cenne porady. Może mój stosunek się w końcu zmieni. Chyba zdałem sobie sprawę, że po prostu cena ma się nijak do zawartości. Spróbuję zmienić ustawienia jakości sposobem, który proponujesz. Mimo, że w ustawieniach wybrałem najwyższą jakość, obraz miałem daleki od perfekcji – może teraz będzie lepiej. Dzięki raz jeszcze! Jeżeli jakość się poprawi i w bazie pojawi się coś ciekawszego – zwrócę honor Netflixowi.

  2. U mnie Netflix sprawdza się świetnie z kilka powodów: 1. Nie posiadam telewizji, telewizor tak. 2. Netflix głównie służy mi do oglądania seriali, których nie ma na żadnej polskiej stronie (np. „Trailer Park Boys”), kreskówek (tak, mam 23 lata i oglądam kreskówki) czy filmów amerykańskich. Na jakość nie narzekam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *