Piątek trzynastego – Horror nacjonalizmu i patrioci z Facebooka.

Piątek trzynastego – Horror nacjonalizmu i patrioci z Facebooka.

 

  Oj naczytałem się w ten weekend komentarzy znajomych i mniej znajomych z Facebooka. Patriotów, dumy swoich rodziców. Prawdziwych Polaków. To zaledwie kilka z nich - moje ulubione perełki. Uwaga! Uprzedzam! Nie szydzę z "ideałów narodowościowych" - Kocham Polanda!


"jebany kozojebca"

"bezmózgie lewaki"

"jestem Polakiem, i jeśli mam się owijać to w biało-czerwone, uwierzcie, Francuzi w biało czerwone raczej się nie odzieją..."

"no to mamy swoją tolerancję"

"tolerancja w Europie w końcu się doczekała"

"Niedługo opanują wszystko !!! wtedy ciekawe co powiedzą Ci co ich zaprosili ?jak będą zmuszani modlić się do Allacha...ZAŁOSNE !!!"

"Dokładnie tak a teraz w radio mówili że te brudasy szykują się wszyscy na 2016...ME i duże skupiska ludzi...wylapcie ten hlam i woń z Europy..."

"Niestety oni już są u nas, w moim mieście też już są"

"lewaki w kolorowych muszkach"

 


Lewaki w kolorowych muszkach.


  Nie daj się ponieść fali nienawiści, nie daj się zawładnąć ksenofobii, proszę Cię. Myśl. Analizuj. Paryż zaognił i tak już gorejącą sytuację uchodźców w Europie. Faszyzujące tendencje widoczne są już na całym kontynencie. Spróbuj przypomnieć sobie lekcję historii o II Wojnie Światowej. Nie zapominaj, że wszystko zaczęło się od słów, a skończyło na ludobójstwie. Nie twierdzę, że i tak będzie tym razem, ale analogii można dostrzec sporo, a najwięcej na naszych ulicach. Zdaję sobie sprawę, że debata o imigrantach jest bardziej złożona niż nam (lewakom, pedałom, lesbom, kolorowym muszkom, jebanym demokratom, pseudo-intelektualistom, kozojebcom, wielbicielom multi-kulti) się wydaje. Wiem również, że "polska ksenofobia", tak demonizowana (nie bez powodu) przez Zachód jest wynikiem naszego ciężkiego bagażu historycznego. Ani Francja, ani Anglia, ani Niemcy, ani "Ameryka" nigdy nie stanęły nawet przed wizją utraty państwowości. Polacy stanęli. Nie tylko przed wizją. Niemniej jednak, będę to podkreślał "póki my żyjemy", że żaden balast historyczny nie usprawiedliwia przejawów tak dalece posuniętego nacjonalizmu.

  Nacjonalizmu? Nie ma wytłumaczenia dla bandy idiotów, którzy plują na ludzi podobnych "do tych brudasów z telewizora". Nie ma wytłumaczenia dla pobicia przechodnia za to, że jest bardziej opalony i nosi brodę. Nie ma logiki w wypisywaniu faszystowskich, nienawistnych komentarzy w Sieci, na ulicach, czy wykrzykiwaniu neo-nazistowskich haseł w stylu "do gazu z nimi". To strach przed nieznanym, bezmyślny, bezkrytyczny strach, który zaślepia i otumania. Uczucie, które w XXI wieku nie powinno dominować w umyśle człowieka, który dostęp do wiedzy, większej niż biblioteka aleksandryjska, ma w zasięgu swojego smartphon'a. Ciemne wieki już za nami, ludzkość poszła do przodu, zrozumcie to. Nic nie jest i nigdy nie było zero-jedynkowe. Nie można patrzeć na większość przez pryzmat mniejszości. Nie można oceniać kogoś po kolorze skóry. Nie można wrzucać do jednego worka muzułmanów i terrorystów. A jednak tak się dzieje. Tak się działo już wcześniej. Co więcej- tak będzie zawsze. Wiem, że jestem naiwny i po raz kolejny dałem się nabrać.

   Czuję bolesne ukłucie w sercu, jak widzę posty znajomych na Facebooku, którzy, wypisują bzdury w stylu "a nie mówiłem" albo "już tu są, to była kwestia czasu". Jak można być tak jednowymiarowym, monotematycznym i apatycznym. Najgorsze jest to, że nasza "polska ksenofobia" (usprawiedliwiona...?) to świetna pożywka, dla tych, którzy mają jeszcze nie do końca utwierdzone zdanie o polskiej mentalności pseudo-patriotycznej, o nacjonalizmie, kulcie katolicyzmu, o niechęci wobec innych. Tak ciężko odbudowywaliśmy swój powojenny wizerunek, tak łatwo teraz go niszczymy. Wszystko przez jakąś abstrakcyjną bojaźń o byt ojczyzny.

  Czy naprawdę wydaje Ci się, że wartości społeczne ulegną zagładzie jeśli przyjmiemy imigrantów? Trzeba bronić suwerenności? Masz rację- ich napływ niesie za sobą pewne niebezpieczeństwo, ale większość z nich to normalni ludzie. Nie tacy jak Ty i ja - inni. Ale normalni. Trzeba umieć to rozdzielić, a nie poddawać się irracjonalnym osądom, zabobonom, wpływowi medialnych nagłówków, psychologii tłumu. Nie wszystko można sprowadzić do "za" albo "przeciw" - świat nie działa w ten sposób. Myśl. Analizuj.


Mordercy innowierców?


  Koran w żadnym z wersetów nie nawołuje do zabijania innowierców. To powszechny błąd. To interpretacja fanatyków religijnych i skutki tej interpretacji rodzą powszechne przekonanie, że Islam nakazuje zabijać. To ludzie nakazują zabijać w imię Islamu. Nie można winić tych, którzy zupełnie inaczej podchodzą do sprawy. Ponadto Islam literalnie zakazuje zabijanie cywilów, to wytwór terroryzmu, a terroryzm, zgodnie ze słowami kogoś tysiąc razy mądrzejszego ode mnie, "has no religion".

  Osobiście nie zgadzam się w ogóle z tą religią i jej zapleczem poglądowym- nie znam jej, nie rozumiem i nie darzę jej szacunkiem, nie mam powodu. Jednocześnie nie drwię z czegoś, czego nie znam albo o czym mam pojęcie tylko powierzchowne. Religie tworzą ludzie. Różni ludzie. Nie cierpię generalizacji. Nie przymierzając, ale to tak jak ktoś mi mówi, że każdy narodowiec to katolik i odwrotnie. Nie wyżywajmy się na wszystkich za to, co reprezentuje tylko część popaprańców. Jak ktoś krzyczy "Allah Akbar!" przed wystrzelaniem niewinnych ludzi jest po prostu psycholem, szaleńcem, paranoikiem. Tylko współczuć muzułmanom, że jakiś pomyleniec buduje im w ten sposób wizerunek na świecie. Nie jestem w stanie uwierzyć, że każdy jest za mordowaniem ludzi. Z drugiej strony trudno o jakiekolwiek budowanie wizerunku. Niniejszy został już dawno skarykaturowany i w ten sposób utrwalony przez Amerykańską ( i nie tylko) opinię publiczną. 


Flagowanie.


  Proszę, nie rób z siebie intelektualnego "co to Ty nie jesteś" cynika. To, że ludzie tymczasowo zmieniali swoje profilówki, to nie powszechna głupota i gimbo-polityka. To po prostu wyraz niewinnego współczucia, pokazania, że nie jest nam to obojętne. Każdy okazuje to w inny sposób. To nie znaczy, że powszechnie myślimy, że to co coś zmieni, że to pomoże albo że to przegoni złych i brzydkich terrorystów.

  Hashtag #PrayForParis to podobne narzędzie solidarności naszych czasów. Nie należy tego analizować, nie należy tego komentować. To ludzka empatia. Nie twierdzę przy tym, że ten, kto nie miał flagi na zdjęciu był obojętny. 

  Faktycznie,  łatwo nam się solidaryzować ze swoimi - w końcu Paryż jest tak blisko nas dosłownie i w przenośni. Nikt jednak nie zapłakał (ja też nie) na FB nad losem ludzi , których dotknęły ataki w Syrii czy w Bejrucie. To przykre. Dzień przed Paryżem zginęło 43 osoby, a około 240 osób zostało rannych w zamachu bombowym. Jest na to wytłumaczenie- łatwiej nam się utożsamiać z ludźmi, którzy byli na koncercie czy siedzieli w restauracji. Czujemy, że to mogło spotkać również nas.


Trzy plagi.


  Niech ten "wyciąg" z książki "Imperium" Ryszarda Kapuścińskiego posłuży za doskonałe podsumowanie:

  "Światu grozą trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza - to plaga nacjonalizmu. Druga - to plaga rasizmu. Trzecia - to plaga religijnego fundamentalizmu. Te trzy plagi mają te samą cechę, wspólny mianownik - jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność.  Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka na ofiary. [...] Umysł tknięty taką zarazą to umysł zamknięty, jednowymiarowy, monotematyczny, obracający się wyłącznie wokół jednego wątku – swojego wroga. Myśl o wrogu żywi nas, pozwala nam istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami.

  [...] Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklaracje. Żebyś mu przytaknął, przyznal rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzedzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi - jest sprawa."


autor zdjęcia wpisu: Demetriusz Wenglarczyk

 

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

22 thoughts on “Piątek trzynastego – Horror nacjonalizmu i patrioci z Facebooka.

  1. Oj jeśli to były perełki wśród komentarzy, to zazdroszczę… U mnie chciano wieszać lewaków na czołgach jako tarcze, a „brudasy z Afryki” to był najlżejszy z inwektywów. Shit, nie lubię komentować rzeczy, z którymi się zgadzam w 100%. Patrzę na komentarze i widzę, że z moderacją też chyba miałeś sporo roboty, ale jesteś „lewakiem”, a to odporne jest 😉 Wiem z autopsji.

    Zastanawiam się tylko nad twoimi słowami „Jest na to wytłumaczenie- łatwiej nam się utożsamiać z ludźmi, którzy byli na koncercie czy siedzieli w restauracji. Czujemy, że to mogło spotkać również nas.”. Tu chyba bardziej chodzi nie o sytuacyjność, a o bliskość kulturową. Czy to się komuś podoba czy nie UE zrobiło trochę roboty i co raz bardziej czujemy się pewną wspólnotą.

    Sam również pisałem o 13.11, ale chciałem uciec od polityki i poglądów, bo wtedy nie było na to ani czasu ani miejsca. Trzymaj: http://www.torunskispleen.pl/prayforparis/. PS Wielki szacun za cytat z „Imperium” 😉

    1. Dzięki za komentarz, miło jest dla odmiany przeczytać coś pozytywnego i usłyszeć parę komplementów. Ostatnio tylko gonią mnie z widłami w ręku. Na szczęście z moderacją nie miałem kłopotów – to znaczy, że czytają mnie dosyć ogarnięte osoby. Kilka osób nie stroniła od użycia słowa „lewak” i „lewackie myślenie”, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia i nabrania dystansu.

  2. Mnie zastanawia tylko jedno. W kwestii Młuzumanów nie nożna generalizować bo to krzywdzące, patrzeć na ogół przez pryzmat pojedynczych szaleńców. Ale czemu tej zasady nie stosuje się dla innych grup? Nie popieram przyjmowania uchodźców w taki sposób w jaki dzieje się to teraz, ale tez nie nazywam nikogo ‚brudasami, ciapakami’ nie przezywam na ulicy, nie krzywdę się na widokosoby o odmiennym kolorze skóry. A te same osoby, które tak wzywają do szanowania Muzułmanów, bo źli są tylko wyjątkami, równocześnie bardzo często wszystkim księżom przyklejają łatkę pedofila. A przecież w większości to dobrzy księża, a pedofilia oczywiście jest złem w najczystszej postaci, ale pamiętajmy nie jest domeną wszystkich księży. Także nie bądźmy hipokrytami. Jeżeli szanujesz Muzułmanów, a wysmiewasz się z katolików, jesteś hipokrytą, jeżeli szanujesz odmienność seksualną, a smiekesz się z zachowywania czystości do ślubu, jesteś hipokrytą. I nie bronię tego, bo są to moje wartości, jestem niewierzaca, tylko razi mnie ten szacunek i tolerancja, ale tyko dla wybranych grup.

    1. Nie rozumiem, to było do mnie w sprawie tych katolików? Czy to był tylko przykład o tym jak nie myśleć?:) Bo ja jestem katolikiem, więc czemu miałbym szydzić sam z siebie?:) Jestem sto procent za Twoim tokiem myślenia. Ja też nie znoszę wsadzania ludzi do jednego wora.

    2. Nie było to personalnie do Ciebie, a do ludzi, których jest całe mnóstwo, zapewne również wśród czytajacych ten artykuł, ja takich ludzi spotulykam batdzo czesto, którzy jednego dnia wysmiewają się z katolików np, nazywając ich ciemnogrodem itd, a następnego nawołują do szacunku dla homoseksualistów (bo nawet gej nie można powiedzieć, mimo, ze oni sami tak o sobie mówią). To taka moja refleksja z ostatniego czasu, nie szanujemy swojej tradycji, a nawołujemy do szacunku do innych tradycji i jest to dla mnie zwyczajnie hipokryzja.

    3. Dzięki za odpowiedź:) Tak myślałem, że to nie do mnie, ale czasami reaguję bardzo pochopnie. Różne emocje targają mną ostatnio, zostałem zwyzywany jak nigdy dotąd. Masz rację, potem okazuje się, że nagle więcej tolerancji i przywilejów społecznych ma mniejszość, co jest swoistym absurdem. Myślę, że to problem naszej mentalności. Tak samo było kiedyś na „Zachodzie”. Proces jest pełen analogii. Najpierw jest szkalowana mniejszość- ze względu na kolor skóry, orientację seksualną, religię- wszystko jedno, potem następuje odwilż poglądowa, wszyscy się otwierają na inne kultury, następnie ultra-tolerancja zaczyna wygrywać z racjonalizmem, czego konsekwencją jest to, że wyznawcy „tradycyjnych wartości” czują się szkalowani o obawiają się o swoje wolności, a na końcu, gdy ksenofobiczne ruchy tych „zagrożonych” sięgają zenitu, bańka pęka i nagle wszystko staje się normalne, obydwie strony przychodzą po rozum do głowy. Wydaje się, że jeszcze kilkanaście lat potrzeba żeby dojść do tego etapu. A Polska i Polacy strasznie się spieszą żeby gonić upragniony „Zachód”. Wszystko w swoim czasie. Dla nas to nowość, ale to wszystko już było, świat się nie zawalił. Pozdrawiam!

    4. Mam jeszcze jedno spostrzeżenie, odnośnie trendu prześmiewczo nazywanego multi-kulti. I zastanawia mnie Twoje zdanie, a podoba mi się, ze dyskusja jest pozbawiona tych wszystkich skrajności, nazywania lewakami, prawakami, ciemnogrodem, lemingami. W pierwszym akapicie wypowiedzi mówisz: „proszę Cię myśl”, więc myślę, najłatwiej na prostych przykładach. I tak, odnosząc się do najprostszych przykładów z życia:

      1. Dwie rodziny nie powinny mieszkać razem. Każda rodzina ma swoje racje, zwyczaje, przyzwyczajenia, zasady. Aby mogła ich swobodnie przestrzegać, musi mieć swoją niezależną przestrzeń. Np rodzina Kowalskich ma synka. Mają przyjaciół – Iksińskich, których bardzo lubią, szanują itd. Ale to, ze ich lubią i szanują nie jest równoznaczne z tym, że chcieli by z nimi mieszkać. Bo np, Kowalscy swojemu dziecku nie dają słodyczy, a dziecko Iksińskich codziennie dostaje coś słodkiego. Kowalscy niechętnie wypuszczają swoje dziecko na podwórko kiedy pada deszcz i jest zimno, a Iksińscy wypuszczają dziecko na podwórko codziennie, bez względu na pogodę. Iksińscy wieczorem lubią posiedzieć dłużej, z większą liczbą znajomych, a Kowalscy wolą wieczór we dwoje w ciszy i spokoju. Te dwie rodziny które się przyjaźnią, zapałały by do siebie niechęcią, gdyby musiały mieszkać razem.A czy nakazanie im znalezieni wspólnego sposobu wychowania dzieci było by rozsądne? Podobnie jest z mieszaniem kultur. Najlepiej funkcjonują one w warunkach, gdzie dana kultura jest reprezentowana przez większość, wtedy jest rozumiana, akceptowana, ma też najlepsze warunki rozwoju. Warto się z nią zapoznać podróżując, czytając książki, uczestnicząc w jakiś wydarzeniach kulturalnych, ale na zasadzie „wizyty Iksińskich u Kowalskich”, a nie ich wspólnego mieszkania.

      2. Nie uważam, że mieszanie kultur wzbogaca, a wręcz przeciwnie. Z pomieszania kultury Chrześcijańskiej i Ateistycznej powstało nam święto choinki i prezentów, zamiast Świąt Bożego Narodzenia, powstał nam dziwny twór, dawania dzieciom prezentów na Komunię nawet jeśli nie poszły do Komunii. Każda kultura z czegoś się wywodzi, ma swoje podłoże, dzięki któremu ma sens. I znów na najprostszym przykładzie. Kuchnia jest częścią kultury. Nasza kuchnia tradycyjna składa się ze składników, które naturalnie występują na naszym terenie. Rośnie u nas kapusta, ziemniaki, marchewka, pietruszka, jabłka, gruszki itp. W zimie nie rośnie nic, więc na zimę trzeba było robić zapasy. Ale, że warzywa się psuły, to robiono przetwory, kiszono kapustę i ogórki. Z kolei we Włoszech gdzie powszechny jest dostęp do owoców morza, jedzono te owoce. I czy w związku z tym zastąpienie np. uszek wigilijnych krewetkami, było by ubogaceniem naszej kultury, czy wręcz przeciwnie? Co prawda zyskaliśmy coś nowego, ale straciliśmy coś co było pierwotne. Ale nie oznacza to, ze od czasu do czasu nie możemy zastąpić niedzielnego schabowego makaronem z krewetkami. Kiedy jest to od czasu do czasu, w ramach poznania nieznanego, to wzbogaca, ale nie wzbogaca przez „pomieszanie” ale przez doświadczanie tego okazjonalnie, w ramach egzotyki, czegoś innego. I tym przykładem zmierzam do tego, że ubogacanie kultury powinno być jej wzmocnieniem, jestem polką, wiem jak wyglądają stroje ludowe u nas, to zobaczę sobie koncert ludowego zespołu np. Ukrainy, nie po to, żeby udoskonalić nasze stroje, ale żeby zobaczyć różnicę i tą różnicą się zachwycić, ale nie koniecznie dokładając elementy, które mi się podobały w strojach ukraińskich, do naszych strojów ludowych, bo wtedy i nasze stroje i Ukraińskie stracą swoja wyjątkowość.

      3. Udzielanie pomocy. Trzeba pomagać, trzeba współczuć, trzeba starać się zmieniać świat na lepsze. Ale pierwszą zasadą udzielania pierwszej pomocy poszkodowanemu w wypadku jest ZAPEWNIENIE BEZPIECZEŃSTWA SOBIE. nie odwoływanie się do współczucia i pomocy za wszelką cenę, bo jeśli już zdarzył się wypadek, to lepiej żeby była jedna ofiara niż dwie, nie musisz stać się ofiarą pomagając. Więc jeśli chcemy pomagać, to tak, aby było zapewnione nam, pomagającym bezpieczeństwo. Mamy prawo mieć lęki i obawy,zwłaszcza wobec kultury, która jest tak bardzo inna, tak bardzo dla nas niezrozumiała. Kultury, której ortodoksja jest bardzo niebezpieczna. Wiele pokoleń Europejczyków powoli wykorzeniało chrześcijańskie wartości takie jak: kobieta opiekująca się domem i rodząca dzieci, zachowanie czystości do ślubu, uczestnictwo we Mszy Św., odprawianie nabożeństw, a tymczasem otwieramy się na religię, której ortodoksyjni wyznawcy zabijają kobietę z rodziny w obronie honoru rodziny, bo dana kobieta splamiła go nieodpowiednim strojem, czy np. współżyciem przedmałżeńskim, gdzie małżeństwa ustalają rodzice zawierając jak najwygodniejsze dla nich umowy między rodzinami, gdzie kobieta nie ma możliwości kształcenia się, bo ma rodzić dzieci, gdzie 16-to latki są matkami i żonami (podkreśla, że jestem świadoma tego, że nie dotyczy to wszystkich, a jedynie ortodoksyjnych wyznawców). Niebezpieczeństwo polega na tym, że na pierwszy rzut oka nie wiemy, czy mamy do czynienia z ortodoksyjnym wyznawcą, czy nie. Mamy prawo mieć lęki i obawy, nie mamy za to prawa okazywać ich przez szykanowanie pojedynczych przedstawicieli danej kultury, np. przechodząc koło nich na ulicy i przezywając, czy obrzucając ich domostwa kamieniami, ale mamy prawo dociekać przed wpuszczeniem ich do naszego kraju, jakie wartości wyznają.

      Jeżeli dotrwałeś do końca mojego wywodu i zechcesz się do niego odnieść, będzie mi bardzo miło, bo ciężko znaleźć głos do dyskusji, który nie przeforsowuje swoich racji bez zbednie emocjonalnego przekazu. Pozdrawiam.

    5. Uff, dzięki za kolejny głos rozsądku w tej dżungli irracjonalności.
      1. Zgadzam się. Jednak takie rozważania, choć nie pozbawione sensu, są nieistotne. Mieszanie kultur jest nie do uniknięcia. Więcej – można śmiało stwierdzić, że dzisiejsze narody, które istnieją w swoich europejskich „granicach”, istnieją między innymi dzięki wymieszaniu kultur po najazdach barbarzyńców, i w konsekwencji, dzięki upadkowi Imperium Rzymskiego. Europa jaką dzisiaj znamy nie istniałaby gdyby nie to kulturowe tsunami. Nie bez przyczyny użyłem słowa tsunami – implikuje to pewną nieuchronność, totalność, a także przerażające, długotrwałe i nieodwracalne skutki tego procesu. „Gdybając dalej”: Iksińscy i Kowalscy w końcu by się powystrzelali, ale ich dzieci mogłyby znaleźć wspólny język.
      2. Nie zgadzam się. Należy sobie najpierw wytłumaczyć znaczenie pojęcia „tradycyjna kuchnia” czy „polska kuchnia”? Co to jest za twór? Na powstanie kuchni, którą dzisiaj znamy miało wpływ wiele rzeczy – nie tylko dostępność produktów. Polskie ziemie zamieszkiwał zawsze wachlarz narodów. Najbardziej widoczne było to w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Konsekwencją tego były różne naleciałości i nawyki żywieniowe – tureckie, tatarskie, francuskie, niemieckie, rusińskie, włoskie i oczywiście żydowskie. Dodaj do tego okres rozbiorów Polski. Polska po 1918r była misz-maszem. A bałagan był nie tylko w kuchni. Całe nasze prawo, poza rodzimymi koncepcjami, pełne jest rozwiązań wcześniej przyjętych we Francji, Niemczech i Rosji. Czy tego chcemy czy nie, Polska jest ulepiona z wielokolorowej gliny. Między plemionami zamieszkującymi te tereny w X w., a nami – Polakami – istnieje przepaść ponad tysiąca lat różnych wpływów i zwyczajów. Pomyśleć, że kiedyś obce było nam Chrześcijaństwo!
      3. Moje stanowisko: bezpieczeństwo mojej rodziny jest najważniejsze – nie wpuściłbym do siebie nikogo, jeśli narażałoby to ich na niebezpieczeństwo. Lęki – tak. Strach nawet – owszem. Bezmyślny strach, nie poznawszy nawet z kim mamy do czynienia – nie. Jeśli niektóre osoby nie potrafią odróżnić szyity od sunnity, to co dopiero muzułmanina od hindusa z wyznania Sikhów, to niestety nie można oczekiwać niczego innego, co zostało już tak dobitnie wyrażone w wielu komentarzach – „najlepiej ich deportować albo zabić”, „zagazujmy ich” „przenoszą choroby”. To tok myślenia hitlerowskiej propagandy. no dobra, tam to było „przemyślane” i działano z premedytacją. Skutek jest podobny. Mieszanie kultur czasem nie jest najlepszym wyjściem. Ortodoksja kulturowa jest wyjściem najgorszym. Tak naprawdę, to chyba nie jest możliwa, więc to czysto akademicki spór. Czemu tak ostro o tym porównaniu z Hitlerem? Cały czas próbuje uświadomić ludzi, że kiedyś już słyszano takie komentarze- a Ci co je rzucali, zasilali pierwsze szeregi w machinie wojennej III Rzeszy.
      Pozdrowienia ślę!

  3. Ludzie są głupi, nie źli. Zło zakłada jakąś moralną determinację, jakiś zamiar i pewną myśl. A głupiec nie pomyśli, ani się nie zastanowi. Działa instynktownie, jak zwierzę, przekonany, że robi dobrze, że zawsze ma rację, dumny, że przypie*dala, za przeproszeniem, każdemu, kto widzi mu się inny od siebie samego.
    Źli mają jakieś miejsce na świecie, zbyteczni są tylko skończeni głupcy.

    Carlos Ruiz Zafón – „Cień Wiatru”

    1. Dzięki za komentarz, ważny przekaz, dużo w nim prawdy. Nie chciałbym aby wyszło na to, że wszystkich nazywam głupcami, więc się pod tym nie podpiszę, ale mam nadzieję, że niektóry wyciągną z tego coś dla siebie. Pozdrowienia!

  4. A cóż takiego złego jest w nacjonalizmie? Ciekawe jeżeli naszemu społeczeństwu przyjdzie zmierzyć sie z tym nagłym bogactwem kulturowym to do kogo sie zwrócimy?! Do wojska, którego nie mamy? Czy może do tych okrutnych i złych nacjonalistów, którzy bedą bronić naszych granic… dla mnie nie ma nic złego w haśle „Polska dla Polaków” i sory, ze to napisze, ale dla mnie to trochę lewackie myślenie, bo postami, zdjęciami i hasztagami w niczym nikomu nie pomożemy

    1. Dobrze, że napisałaś „sory” bo zaczyna mnie już drażnić słowo „lewak”. Nawet nie wiem kto to. Do rzeczy: proszę o czytanie ze zrozumieniem, poddałem pod wątpliwość słowo nacjonalizm, jednocześnie chcąc podkreślić, że jest cienka granica między patriotyzmem, a nacjonalizmem, nacjonalizmem, a ksenofobią, ksenofobią, a faszyzmem. „Nie wiem co masz na myśli zmierzyć się z tym całym bogactwem kulturowym?” Czy to, że Wschód przez długi czas rzeczywiście górował intelektualnie i kulturowo nad Zachodem, a „zmierzyć się” odnosi się do jakiejś zagłady? Czy naprawdę wierzysz, że grozi nam jakaś zagłada przez bogactwo kulturowe? W sumie dobrze by było (teraz posypią się hejty, bo jak mogę życzyć śmierci, ty lewaku jebany, kozojebco itd. zanim ktoś załapie, że troszeczkę biorę Cię pod włos, żebyś wytłumaczyła mi o co dokładnie chodzi w tym zdaniu). Pisałem również w tekście, o sprawie flag i hashtagów na Facebooku, ale też prawdopodobnie nie doczytałaś choć cały akapit nazwałem „FLAGOWANIE”. Gorzej, jeżeli przeczytałaś i jedyny wniosek, który przyszedł Ci na myśl to „lewackie myślenie”. Wór bez dna. Jak u Hermiony Granger. ( Ach BTW jestem za tym żeby się zbroić – ktoś mądrzejszy po stokroć ode mnie powiedział, że „zbrojenie gwarancją pokoju” czy coś w tym guście. Dzisiaj nie jest to pozbawione sensu. )

  5. „Osobiście nie zgadzam się w ogóle z tą religią i jej zapleczem poglądowym- nie znam jej, nie rozumiem i nie darzę jej szacunkiem, nie mam powodu”.

    Nie zgadzasz się w ogóle z islamem, chociaż wcale go nie znasz? Widzę, że z logiką u Ciebie krucho, zresztą jak u wszystkich lewaków. I pamiętaj, Sobieski też był ksenofobem, islamofobem i faszystą.

    1. Dzięki za komentarz, choć jeśli jeszcze raz nazwiesz mnie lewakiem, to Cię usunę. Każdy z nas ma zaplecze tzw. wiedzy ogólnej nabytej przez lata dzieciństwa, dorastania i dorosłości. Nie muszę zgłębiać tajników tajemnej wiedzy Koranu żeby mówić, że nie znam/znam niniejszą religię. Każdy z nas przeczytał w życiu przynajmniej parę książek i może powiedzieć, że się nie zgadza z tym albo z tamtym. Powierzchowna znajomości czasem wystarczy żeby nie zgadzać się z danym system poglądowym. Jestem katolikiem i nie zgadzam się z Islamem. To nie znaczy, że nim gardzę, jak pisałem powyżej. Mam nadzieję, że to już jasne:)

  6. a dlaczego kiedy zginelo ponad 200 osób, turystów z Rosji….w (podobno) zamachu, nikt nie ustawił flagi Rosji…dlaczego nikt nie wystawial hashtagów?…a teraz wszyscy kierują swoje oczy do Rosji żeby pomogła….

    1. Dzięki za komentarz. Cóż tak jak pisałem wcześniej – jest na to proste wytłumaczenie – łatwiej jest nam – facebookowym ludzikom, utożsamiać się z Paryżem niż z Rosją. Naleciałości historyczne. Czy słuszne czy niesłuszne. Nie mnie oceniać. Ale mi przykro.

  7. W imię różnych bogów od wieków dokonuje się rzezi na innowiercach. Religia popycha do podłości. Stary Testament jest przepełniony nawoływaniem do zabijania. Faszyści idąc na wojnę, na klamrach pasów mieli napis „Gott mit uns”. Islam powiela zachowania katolików sprzed lat. Tego nie da się opisać kilkoma słowami, temat bardzo to obszerny.

    1. Dzięki za komentarz. Zgadzam się i się nie zgadzam:) Religia nikogo nie popycha do podłości i wojny. Ludzie w imię religii prowadzą wojny. Żadna religia (którą znam) nie namawia do zabijania kogokolwiek, a tym bardziej ludności cywilnej, ale masz rację, w wielu przypadkach motorem działań są właśnie przekonania religijne. Są wierni i fanatycy – niezależnie od systemu.

  8. Hej, dzięki za komentarz, czytałem Twój tekst. Zgadzam się, ale powtórzę raz jeszcze, tym razem na łamach bloga- chcę żeby to było jasne. Nie mam nic do katolików – sam do nich należę. Jednak jak w każdej religii- są wierni i oszołomy, wyznawcy i fundamentaliści. Czasem trudno jest wyczuć różnicę, ale należy ich odróżniać:) ślę pozdrowienia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *