Prawda czy fałsz – pogromcy psich mitów. #SmoczeSprawy 3

Prawda czy fałsz – pogromcy psich mitów. #SmoczeSprawy 3

   Ale ten czas leci! To już trzeci tydzień dla Was piszę!^^ Poprzednie wpisy możecie zobaczyć w zakładce #SmoczeSprawy. Dla tych, którzy jeszcze mnie nie znają, frzucam tylko swoje zdjęcie, bo nie chce mi się już przedstafiać, a ta fotka mófi sama za siebie (czasem smiękczam kłoski - to wszystko przez te fafle głupie).

toja

largomina 

   F sobotę posłałem mojego Tatę na wykłady "Mity i prawda o psach" żeby się trochę podszkolił w temacie. A poza tym były Mikołajki i musiałem mu jakiś prezent skompinować. Tylko, że nie bardzo chciało mi się iść na miasto - dopiero co się zaczął grudzień, a człowieki w sklepach to gorzej niż zwierzęta. Już widzę jak tam ganiam między regałami z książką w łapie i ze skarpetką w pysku. Wszyscy się dziwnie patrzą i w ogóle jest jakieś zamieszanie jakby co najmniej psa w sklepie zobaczyli. No ale ja nie o tym chciałem.

  Cykl fykładóf w ramach wydarzenia "Bosko Móc Pomagać" organizowała szkoła przyjaciół psów "Wesoła Łapka". Kiedyś byłem u nich na szkoleniu z Mamą. Muszę pofiecieć, no profeska. Nawet nie wiedziałem, że to co robię źle, to tak naprawdę nie moja wina, tylko trzeba mi trochę podpowiedzieć, zbudować ze mną więź, no i przede wszystkim ćficzyć, ćficzyć i jeszcze raz ćficzyć. I czasem zmotyfofać jakimś smaczkiem - ten element lubię najbardziej z bardzo naturalnych fizjologicznych przyczyn.

  Najpierw miała Mama jechać, ale ona nie mogła, więc wysłała Tatę. Chypa nawet człofieki mają takie przysłowie - "Gdzie Mama nie może tam Tate pośle" czy coś. Nieważne. W każdym razie miała być to relacja męskiej głofy naszej rodziny. Ale Tato nie dotarł. Siła wyższa. Tak czy inaczej przejąłem inicjatywę i poczytałem conieco na ten temat! Oto moje przemyślenia.

 


1. Stare psy to nieuki.


 

  Dużo człowieków jest zdania, że my psy, to jesteśmy w stanie nauczyć się sztuczek i komend tylko jak jesteśmy młode i piękne. Jak starsze, to nie potrafimy się już niczego nauczyć. To nieprafta! Użyję takiego porównania: mój Tato uczy jeździć na nartach młodsze i starsze dzieci, a czasem także podpowiada dorosłym. Mófi, że cieciaki załapują pewne rzeczy migusiem, podczas gdy starsi wymagają więcej powtórzeń i determinacji. Tak samo jest z piesełami. Jak jesteśmy starsze to wszystko idzie wolniej. Wtedy Wam- człowiekom łatwo jest mófić, że niczego nie jesteśmy się w stanie nauczyć. Po prostu Wam nie chce się ruszyć pupska żeby z nami wytrwale i systematycznie trenofać!

 


2. Pamięc absolutna


   

  Następny mitem, w który wierzą niektórzy "znafcy", to przeświadczenie, że jak się ras nauczy psa, to wszystko będzie pamiętał do końca życia. Jeśli też tak myślisz, to nie fiem co bierzesz, ale czym prędzej to odłóż. Niestety, ale psa należy ciągle stymulować psychicznie. Tu znowu można zrobić pewną analogię do Was: uczycie się różnych języków (to znaczy tak mófi Mama, ale ja nie fiem co to znaczy uczyć się językóf). Jeżeli nie używacie ich w praktyce po pewnym czasie wylatują Wam z głowy niektóre słówka, zwroty, podstawy gramatyczne. To zupełnie ta jak u nas. Musicie nam przypominać, to czego już się nauczyliśmy, powtarzać z nami komendy, robić z nami ćwiczenia i uczyć nas nowych sztuczek. W domu, na dworze, w obecności innych psów. I nie zapomnijcie zabrać ze sobą jakiś pachnących przysmaków...! Nie to, że nie jesteśmy bezinteresowne, po prostu motywacja jest silniejsza. 

 


3. Rasowy pies z hodowli?


 

   Spotykam się i rozmawiam z wieloma psami na spacerach. Wiele z nich przyznało mi się, że tak naprawdę to nie są psami rasofymi, choć ich człowieki są przekonane, że są, bo przecież wzięli je z hodowli. Mama mi kiedyś pofieciała, jak spytałem się skąd się wziąłem i dlaczego jest tyle różnych psów, że psem rasowym jest wyłącznie taki pies, który posiada rodowód. Czyli ma papiery Związku Kynologicznego. Ja, choćpym się starał jak mogę, nigdy nie będę mógł zrobić takich papieróf. Nie to, że narzekam czy mi źle, po prostu tak jest ten świat skonstruowany. Zatem to, czy jest z hodowli, nie ma tu znaczenia. Co więcej, najczęściej  takiego pseudorasowego psa z pseudohodowli można nabyć trochę taniej. Dlatego tak wielu jest chętnych. Wielu z Was nie zwraca uwagi w jakich warunkach psy są tam "hodowane". Dopiero później wychodzą różne problemy zdrowotne i psychiczne jako konsekwencje tej swoistej masowej produkcji psów. Smutne, ale wiem, że nie wszyscy jesteście tacy.

 


4. Po kastracji pies jest smutny i tyje. 


  

  To bzdura, fiem z autopsji. Jestem energetycznym, ruchliwym i szczęśliwym psem. Prawda, że kastracja wyeliminowała nadpobudliwość czyli tę negatywną energię, za którą odpowiedzialne były moje hormony. Choć to nie tak, że powodem kastracji była moja nadpobudliwość. Były inne rzeczy, ale może kiedy indziej Wam opowiem. Prawdą jest również to, że dużo psów tyje, ale nie przez sam fakt kastracji, a źle dobraną dietę. Nie możesz mnie karmić tak samo jak robiłeś to przed zabiegiem. Wiele ludzi robi ten błąd, a potem wszystko zrzuca się na psa. To nie jedyny przypadek kiedy głupota człowieka odbija się na wizerunku zwierzęcia. Jednym z takich mitów jest ten poniżej.

 


5. Psy z natury agresywne.


 mity o psach

   Czy istnieją urodzeni psi mordercy? To mit, który osobiście mnie dotyka. Jestem kundelkiem, ale blisko mi do tzw. psów TTB (terrier typu bull - jak ten powyżej). Psiaki w tym typie najczęściej uznawane są za psy agresywne. Ten negatywny stereotyp bardzo szkodzi naszemu wizerunkowi w oczach opinii publicznej. Najgorsze, że jest zupełnie nieprawdziwy. Prawdą jest natomiast, że psy tego typu hodowane były do walki. Stąd ich specyficzna budowa i energia. Prawdą jest też to, że dajemy dosyć subtelne sygnały ostrzegawcze kiedy coś nas wkurza. Nie każdy to dostrzega. Jednak mało kto bierze pod uwagę fakt, że w hodowli także kładziono nacisk na posłuszeństwo wobec człowieka. Tak czy inaczej każdy pies jest inny, a nawet małe psy, które z pozoru wydają się łagodne, potrafią być agresywne i niebezpieczne, jeżeli przez ludzką niewiedzę były nieumiejętnie prowadzone oraz uczone negatywnych zachowań. Każda rasa ma inną specyfikę - powinieneś brać pod uwagę to, że niektóre rasy wymagają po prostu większego zaangażowania od właściciela. Fizycznego i mentalnego. Wiesz, że w większości przypadków winę za incydenty z udziałem psów ponoszą ich właściciele? Wszystko przez błędny odczyt naszych zachowań. Psie są zęby, niewiedza i głupota jest ludzka, pamiętaj.

 


6. Mięso zwiększa agresję?


  

  Czytałem gdzieś ostatnio, że niektórzy sądzą, że karmienie psa surowym mięsem (m.in. dieta BARF) powoduje, że staje się bardziej agresywny. To następna bzdura. To mniej więcej tak jak Tato po sjeceniu tatara. Wtedy staje się taki pardziej dziki i nieokrzesany jakby wrócił do korzeni. Wtedy ma taką ochotę założyć flanelową koszulę, wziąć siekierę i iść do lasu rąbać drzewo. Jedzenie surowego mięsa nie wpływa na agresję. Zwiększa natomiast energię i chęć ruchu u psa! Poza tym, trudno mi się przyznać, bo nie lupię się chfalić, ale sam sajadam surowe mięso i nigdy nie fróciłbym do karmy. No ale wszystko już zależy od Was. Jak Waszym psiakom na karmie dobrze, to nic mi do tego. 

P.S. Surowe mięso świetnie wpływa na uzębienie. Fiem, bo suczki na to lecą.

 


7. Coś ty narobił !?


 

  To jest mit, który wywołuje u mnie zafsze taki uśmiech, że aż mi się fafle podwijają. Sytuacja jest taka: człowieki wychodzą do pracy, a po przyjściu do domu leżańsko dla psa wygląda gorzej niż wrak Titanica na dnie oceanu. Stojąca lampa już nie stoi. Płyta CD, którą zostawiłeś na stoliku kawowym, będzie już zawsze odtwarzała tylko jeden kawałek. I tak w kółko. Pies siedzi w kącie i patrzy na Ciebie tak jakby dokładnie wiedział, że zrobił coś źle. Minę ma taką jakby rzeczywiście czuł się winny. Wymowna "mina" Twojego pupila jest wyłącznie reakcją uspokajającą (tzw. CS). To reakcja na zdenerwowanie człowieka. Psy próbują uspokoić sytuacje. Nie wiedzą co to moralność i sumienie. Nie wiemy także, że Wasze karcenie jest spowodowane tym co zrobiliśmy wcześniej. Fajnie jest mieć takie alibi, f sumie fszystko uchodzi nam płazem.

 

   Znacie jeszcze jakieś mity o psach, które wymagają obalenia? Dajcie znać w komentarzach!

 

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

18 thoughts on “Prawda czy fałsz – pogromcy psich mitów. #SmoczeSprawy 3

  1. Artykuł bardzo interesujący ale… Nie dobrnęłam do końca z powodu języka. Sporadyczne „psie wstawki” są zabawne, niestety ich nadmiar zmęczył mnie i zirytował. Chętnie poczytałabym więcej tekstów psa który nie ma dysortografii czy innej dysleksji. 😉
    Pozdrawiam serdecznie!

  2. rozumiem koncepcję pisania przez psa i żartem, ale przez to przy czytaniu po prostu bolą zęby,a szkoda bo tekst ciekawy.

    1. Dziękuję za bezinteresowne wyrażenie swojego niepochlebnego zdania o formie i pozytywną ocenę treści. Uprzejmość zawsze w cenie! Jeśli bolą zęby radzę skontaktować się ze specjalistą! Szukam osób pozytywnie nastawionych do życia i z dystansem do rzeczywistości – nie spełniasz kryteriów nie musisz tego czytać, a tym bardziej komentować, bo nie wnosisz do dyskusji zupełnie nic. Jeśli masz komentarz, który jest związany z wpisem, to zapraszam – jeśli chcesz koniecznie wyrazić swoją krytyczną opinię o formie, a nie o treści, to zapraszam na sekcję komentarzy Onet.pl

  3. Mój pies przytył po kastracji (tak to jest jak rodzina dokarmia psa, bo jest „głodny”, a on się zachowuje po prostu jak każdy Retriever (jest mieszańcem)). Jakieś 5 lat temu ważył 73 kg (jak dobrze pamiętam), a teraz z 60 kg (a wszystko dzięki mnie ^_^ ).

    Jakiś tydzień temu, może dwa tygodnie temu kupiłam dla psa szyjkę indyczą, zwymiotował się. I tak się skończyła nasza historia z surowym mięsem, chrząstkami i kośćmi 😐

    Ile razy słyszałam, że nie dam rady zmienić mojego psa, bo jest stary (od kiedy skończył 6 lat tak mówią), że niczego go nie nauczę.
    A tu niespodzianka, z psa, który atakował wszystkich ludzi i wszystkie psy, „stworzyłam” psiaka, który chodzi bez kagańca przy ludziach i psach (o ile nikt nie jest nachalny i nie biega/jeździ na rowerze/wchodzi lub wychodzi z klatki) .
    W dodatku nauczyłam go kilku sztuczek :3

    1. Dzięki za komentarz, to tylko potfierca, sze te mity to głupoty! A zanim pies przejdzie na surowe mięso powinien przez kilka dni jeść tylko np. wołowe żołądki – to powoduje, że jego układ trafienny przygotowuje się do zmiany diety. W żołądku psa wytwarza się odpowiednia flora bakteryjna i zwiększa się kwasowość!:)
      Łapa!

  4. Niestety, muszę się zgodzić z przedmówcą. Jest znacząca różnica między poczuciem humoru i żartem, a pisaniem w formie niepoprawnej językowo. Na prawdę, z trudem to przeczytałam. Gdyby Pan pisał w prawidłowy sposób, lektura stałaby się bardzo przyjemna.

    Łapa! 🙂

    1. Dziękuję za komentarz:) Po pierwsze nie chcę się czepiać ani atakować, ale pisze Pani o tym, że ktoś inny pisze w formie niepoprawnej językowo (choć jest to zupełnie zamierzony pomysł, który z intencji ma odróżniać te wpisy od pozostałych wpisów autora – pisze to pies(!), który sepleni i zmiękcza głoski), a sama Pani zrobiła gramatyczną pomyłkę. Nigdy nie zwracam uwagi na czyjąś gramatykę w merytorycznej dyskusji, ale w tym wypadku jest to dość zabawne, ponieważ wspomniała Pani o niepoprawności językowej. Wiem, że to niski poziom retoryczny, ale kiedyś ktoś powiedział mi, że jeśli piszę o poprawności językowej to powinienem trzymać się językowych standardów. Przejdę do rzeczy. Wezmę pod uwagę te głosy i postaram się przemyśleć formę wypowiedzi, choć uważam, że ocena „z trudem to przeczytałam” jest trochę nieadekwatna i krzywdząca: wyrazów w tym tekście jest 1260 z czego 43 jest intencjonalnie niepoprawnych. Rozumiem, że czasami ta udawana wada wymowy może być denerwująca, ale nie rozumiem, dlaczego sprawia to aż takie trudności w czytaniu tekstu skoro błędów jest stosunkowo mało (niecałe 3,5%)? Zapraszam do dyskusji, bo projekt #SmoczeSprawy jest nowy i wciąż nie jestem w stanie wyczuć co się komu podoba. Jedni przyjmują taką formę za pewną konwencję, a drudzy niezwykle gorliwie ją szykanują. Postać Smoka jako alter ego mojego psa wydał mi się po prostu zabawny, chciałem też żeby miał jakąś cechę, która odróżniałaby jego wpisy, od wpisów „ludzkich”. Czyli lektura była przyjemna, a gdybym pisał poprawnie była bardzo przyjemna tak? 🙂

      Pozdrawiam!

    2. Hmm, no dzięki Tato, że się fstawiasz:) Ale bez przesady, że sam piszesz te fpisy. Bardzo mi pomagasz i dużo mnie uczyć, ale pomysł jess mój! Niektórzy mófią, że ta wada wymowy to mój urok, niektórym się to nie podoba. Zafsze poftaszam stare psie przysłowie: niektórzy lubią pomarańcze, a niektórzy jak im nogi śmierdzą. Nigdy wszystkim na raz nie dogodzisz. Łapa! A teraz liczę na jakieś merytoryczne komentarze, które odnoszą się do treści, a nie do formy!:)

  5. Wpadłem tutaj z nadzieją na ciekawy artykuł, którego tytuł i chęć podjęcia dyskusji wrzucił ktoś na FB. Jednak wybacz, tekst jest pisany takim językiem, że tego czytać się nie da. Szkoda. Może innym razem

    Pozdrawiam

    1. Panie Robertx.
      Wpis jest napisany pół żartem, pół serio. Od początku projekt #SmoczeSprawy miał być projektem luźnym, lekkim i dowcipnym. Jeżeli brakuje Panu poczucia humoru i dystansu do świata, to wcale nie jest mi przykro, że zostawił Pan po sobie tylko taki komentarz. W sumie mógł Pan w ogóle nie komentować, ale widzę, że miał Pan taką potrzebę. Są ludzie którym nie podoba się seria o Bondzie, bo przecież to takie nierealne, banalne, głupie, że nie da się tego oglądać. Bond, tak jak cały cykl #SmoczeSprawy, jest stworzony we wcześniej przyjętej konwencji i powinno się go traktować z przymrużeniem oka. Niektórzy się z tym godzą, niektórzy nie. Jeżeli forma Panu nie odpowiada, to proszę to zachować dla siebie, bo nic Pan do dyskusji nie wnosi.

      P.S. Zapraszam w takim razie na inne wpisy, pisane na poważnie, których na blogu jest całe mnóstwo. I da się je czytać!
      Do innego razu.

  6. Dobra nie do końca zgadzam się z punktem 7. Nie raz już testowałam na psach (i dużym i małym) komendę „kto nasikał” i teraz są dwa rodzaje zachowań jeśli pies faktycznie nasikał uszy były położone i raczkiem się wycofywał, jak nikt nic nie zrobił w tym momencie nie robiło na nim żadnego wrażenia moje pytanie. Ba nie dalej jak trzy dni temu po powrocie do domu zastaliśmy sytuację że jedno z dwójki „oskarżonych” tudzież na spółkę załatwili obydwie potrzeby. Na pytanie kto nasikał jedno od razu położyło uszy. Punkt dla niej przyznała się. Na pytanie kto zrobił kupę drugie jakoś tak smutno zaczęło patrzeć. Żeby było śmieszniej na zadane odwrotnie pytania psy nie reagowały. I nie pytałam w trybie zdenerwowanym czy zestresowanym raczej bardziej w rozbawionym analizując ich zachowanie co by ustalić komu się zdarzyła wypadkowa (konkluzja taka Rudy narobił bo nie wytrzymał, Kropka posikała bo i tak już brudno było). Po ustaleniu nie było ani reprymendy ani nic. Tak samo jak była sama suka i dość często sikała w domu z własnego lenistwa wolałam jej spytać czy gdzieś jest posikane i trzeba sprzątać niż szukać. W 100% się zgadzało. Na pytanie jak było wycofywanie się do siebie szłam na „poszukiwania” jak nic sobie nie robiła (nie reagowała) nie szukałam. Tak ograniczaliśmy sobie obowiązków 🙂

    1. Dzięki za odpofiedź! To szalenie ciekawe! 🙂 Chciałbym żeby fłączył się do dyskusji jakiś behafiorysta (z dystansem) i wytłumaczył nam jak to jest tak naprawdę. Ja się tylko posiłkuję sytuacjami z autopsji.
      Łapa!

  7. A widzisz, powiem Ci że to nie do końca tak jest z tym „poczuciem winy”. Ja po przyjściu z pracy zawsze wiedziałam, ze mój pies coś zmajstrował, zanim wiedziałam co zmajstrował. Jak nic nie zbroił, to normalnie się przybiegał przywitać, a jak coś narobił to siedział u siebie i się patrzył spod byka. A u mnie spod drzwi trudno coś zobaczyć, bo drzwi mam za winklem, więc nikt mi nie wmówi 😛

    1. Dzięki za komentarz:) Fcześniej się z tym nie spotkałem, cieszę się, że robi się wokół tego dyskusja, bo smoczo mnie to ciekafi!
      Łapa!

    2. pies moich rodziców zachował się kiedyś bardzo podobnie (zawsze jest bardzo grzeczny), jak wróciłam ze szkoły to biedaczysko miało taką minę że wiedziałam od razu że coś jest nie tak. Psina miała biegunkę (miewa czasami, tak po prostu ma) niestety nie wytrzymał do naszego powrotu do domu. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *