Przygody Kubusia Puchatka… z Prawem Autorskim.

Przygody Kubusia Puchatka… z Prawem Autorskim.

 Fredzia Phi-Phi i Hobbitowo


  Wiecie,  że w nowszym, konkurencyjnym przekładzie książki "Kubuś Puchatek", nasz ulubiony bohater, nazywa się Fredzia Phi-Phi? Co za koszmar. Podobnie jak w alternatywnym przekładzie Władcy Pierścieni przetłumaczono Hobbiton jako Hobbitowo... 

  Dzisiaj trochę o możliwości ochrony imienia postaci fikcyjnej (jako części utworu) na gruncie prawa autorskiego. Oczywiście podstawową i rozstrzygającą kwestią jest to czy imię fikcyjnej bohaterki/bohatera możemy uznać za utwór,  z rozumieniu art.1 ust.1 Ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych, niezależnie od samego dzieła. Zatem należy w każdym konkretnym wypadku zbadać czy rzeczywiście przesłanki twórczości i indywidualności są spełnione w stosunku do tego elementu całości utworu. Praktyka pokazuje, że w tego typu przypadkach niniejsze wymogi spełniane są wyjątkowo. Ale nie ma się co smutać, każdy z nas ma takiego Krzysia, prawda?


 

giphy (15)


 

  Dobrym przykładem powyższego problemu jest tłumaczenie imienia Winnie the Pooh, które jest jednocześnie tytułem książki A.Miln'e, jako "Kubuś Puchatek".

  Z jednej strony można argumentować, jak wskazują J.Barta i R.Markiewicz w książce "Prawo Autorskie", że niniejsze tłumaczenie spełnia cechy utworu, albowiem twórczym wkładem autorki tłumaczenia było znalezienie takiego imienia, które sugerowałoby podobieństwo bohatera książki do ulubionej maskotki każdego z nas- pluszowego misia. Efekt ten, kontynuują autorzy, I. Tuwim uzyskała dzięki trafnemu użyciu zdrobnienia "Kubuś" w połączeniu ze swoistym neologizmem (również zdrobnieniem)"Puchatek", konotującym miłą puszystość (hit!^^). Tej cechy nie ma w angielskim "Pooh"- wyraża ono bowiem zniecierpliwienie lub lekceważenie ( stąd w konkurencyjnym przekładzie tej bajki zamiast znanego wszystkim Kubusia, mamy Fredzie Phi-Phi, co jest beznadziejne,  ale trafniej oddaje sens imienia oryginału). Jeszcze taki słodziakowo-misiowy gif, żeby trochę nastrój poprawić.



giphy (16)


 Ochrona tzw. mocnych tytułów

  Z drugiej strony, doktryna odrzuca możliwość ochrony tego typu tytułów, będących jednocześnie imieniem jednego z bohaterów, jeżeli wykorzystywane są oddzielnie, niezależnie od dzieła. Niemniej jednak, warto zauważyć, że przedmiot zyskuje w tym wypadku cechę indywidualności, tylko wtedy gdy jest on eksploatowany z tekstem, do którego się odnosi. To pokazuje szerszy problem, który dotyczy związku nietwórczego elementu utworu z jego twórczą całością. W takiej konfiguracji cecha indywidualności niekiedy mogłaby być przyjmowana właśnie ze względu na ten związek. Określa się to w doktrynie jako ochronę tzw. mocnych tytułów, które spełniałyby przesłanki twórczości tylko w połączeniu z podobnym treściowo dziełem. Autorzy przywołanej poprzednio publikacji zwracają uwagę, że tego typu argumentacja może prowadzić do uznania za utwór pomysłu czyli przyznanie ochrony samym koncepcjom czy ideom ( jeśli czytałeś wcześniejsze wpisy, to wiesz, że generalnie pomysł nie jest chroniony na gruncie prawa autorskiego). Tutaj istotne i w wielu wypadkach rozstrzygające będzie zdanie Sądu Najwyższego. SN stwierdził bowiem, że zasadzie braku ochrony pomysłów, wymykają się jednowyrazowe slogany albo tytuły- dotyczy to jednak tych szczególnych przypadków, w których cechują się one zaskakującą wyrazistością i błyskotliwością oraz współtworzą poetykę utworu lub stanowią "clue" do rozumienia utworu. Wówczas można mówić o ochronie tytułu/imienia.
   Wydaje mi się, że Kubuś Puchatek jest tego dobrym przykładem.


 Korzystałem z niezastąpionej książki "Prawo Autorskie" J.Barta, R.Markiewicz.
Autor zdjęcia wpisu: John Collins/flickr.com/ CC BY 2.0/ remixed- titles were added to original photo.

 

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

5 thoughts on “Przygody Kubusia Puchatka… z Prawem Autorskim.

  1. Dobry wieczór.
    A co w przypadku gdy ktoś nazywa sklep z odzieżą używaną ” Tani Armani”
    albo Bar u Paździocha ?

  2. czyli „Ijon” (bohater książek Lema) jako nazwa serwisu internetowego o tematyce popularno naukowej jest chroniony prawem? nie występuje w tytule książki ale jest pomysłem na imię Lema.
    w dodatku wykluczało by to użycie np. „Gotham” do nazwy serwisu bo jest miastem w komiksach i filmach o Batmanie. Że nie wspomnę o Metropolis.
    Ale wracając do „Ijon”, mogę go użyć zgodnie z prawem jako nazwę serwisu czy Pana zdaniem, nie?

    1. 1)Pomysły na imię nie są chronione prawem autorskim, chyba, że samo imię spełnia cechę indywidualnej twórczości, ale to każdorazowo należy zbadać. Imiona bohaterów w książkach zazwyczaj nie posiadają elementów twórczych, chyba, że są wskazówką do zrozumienia utworu, są na tyle wyraziste i błyskotliwe, że same w sobie można je uznać za utwór. Trudno uznać za utwór pomysł na imię, ale ochrona pewnych dóbr niematerialnych nie zamyka się tylko w zakresie prawa autorskiego. Ochrony twórczości można poszukiwać jeszcze w art.23 kodeksu cywilnego, ale, choć tam katalog dóbr osobistych ma o wiele szerszy zakres, trudno doszukiwać się w tym wypadku jakiegokolwiek naruszenia twórczości artystycznej.
      2)Sam pomysł na nazwę miasta nie nadaje się na ochronę autorskoprawną, ale może być chroniony jako znak towarowy. Podejrzewam, że skoro istnieje serwis Gotham, to nie jest nazwą zastrzeżoną, bo gdyby był, to Marvel zgłosiłby swoje roszczenia.
      3)Metropolis nie jest chronionym tytułem z tego powodu, że jest to istniejące w starogreckim języku słowo oznaczające stolicę, a nie wymyślona na potrzeby filmu oryginalna nazwa.
      4)Moim zdaniem może Pan użyć „Ijon” jako nazwę serwisu internetowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *