Schizofrenia jako kobieta? Łamiemy stereotypy i pomagamy zrozumieć #1

Schizofrenia jako kobieta? Łamiemy stereotypy i pomagamy zrozumieć #1

  Schizofrenia jest zaburzeniem psychicznym, o którym większość światowej populacji słyszała, ale w informacjach na jej temat jest tyle samo mitów co prawdy.

Przy dosłownym tłumaczeniu z języka greckiego znaczy rozszczepienie jaźni, co prowadzi do częstego kojarzenia jej z innym zaburzeniem psychicznym, osobowością mnogą. Choroba ta ma bardzo niejednolity obraz i oprócz głównych elementów klasyfikacji jakie możemy znaleźć w ICD-10 lub DSM- IV, osoby z tym zaburzeniem mogą, i często diametralnie się od siebie różnią.

Europejska klasyfikacja wyróżnia 6 rodzajów tej choroby:

  1. schizofrenia paranoidalna,
  2. schizofrenia hebefreniczna,
  3. schizofrenia katatoniczna,
  4. schizofrenia niezróżnicowana,
  5. schizofrenia rezydualna,
  6. schizofrenia prosta

Już teraz możecie zauważyć jej zróżnicowanie. Dodatkowo dochodzi zmienność objawów w trakcie trwania choroby. W takim razie, czy można schizofrenię metaforycznie porównać do kobiety? Myślę, że można. Argumenty, które dla Was przytoczę pozwolą mi poprzeć tę tezę.

Kobieta zmienną jest.


   Zacznę od popularnego stwierdzenia: kobieta zmienną jest. W obrazie schizofrenii widzimy zmienność nie tylko międzyosobniczą, ale tak jak już to wcześniej przedstawiłam - nawet u jednego pacjenta sam przebieg choroby jest dynamiczny.

Zaburzenie może objawiać się psychozą, urojeniami, a także dużym spowolnieniem, wyciszeniem, powolnym wycofywaniem się ze świata realnego w głąb świadomości pacjenta.

Również same omamy i urojenia nie są jednolite tylko indywidualne dla każdego pacjenta. Tak jak zostało to opisane w książce Arnhild Lauveng „Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią”, pacjenci mogą widzieć kosmitów, wilki, szczury, ptaki i wiele innych. Spektrum możliwości jest ograniczona tylko przez ludzką wyobraźnię.

Dodatkowo również głosy, które słyszą chorzy mogą być różnego rodzaju tak jak te, które słyszała autorka, czyli rozkazujący głos Kapitana lub uspokajający głos swojego zmarłego ojca.

Sama choroba charakteryzuje się okresami zaostrzeń i remisji. Na początku często przebiega niezauważalnie dla otoczenia zewnętrznego, a zmiany zachodzą tylko we wnętrzu pacjenta. We wszechobecnym smutku, przytłumieniu pewnych zmysłów, a zaostrzeniu innych.

Zmienia postrzeganie świata. Tłumi kolory, wywołuje samotność i lęk. Tak jak to ujęła autorka: na świat niepostrzeżenie przychodzi mgła, w której ciężko odnaleźć drogę powrotną do rzeczywistego świata.

Miewa kaprysy.


  Kobieta jak wiadomo ma też swoje kaprysy i humory, tak samo jak choroba. Niekiedy objawy, czy ataki psychozy dają się złagodzić izolacją, spokojem, lekami. Innym razem jednak sposoby, które skutkowały ostatnio już tak dobrze nie działają i trzeba choćby zwiększyć dawkę lub całkowicie zmienić leczenie.

W książce często podkreślane jest jak dużą rolę odgrywa odpowiedni czas na dane działania. Jednym razem próba nawiązania współpracy z pacjentem udaje się bez trudu, natomiast w niewłaściwym czasie ta sama próba jest nieskuteczna i trzeba użyć innych środków, aby nakłonić chorego do współpracy.

Jednocześnie spokojna i pełna pasji.


Zaburzenie, tak jak romantyczna kobieta - raz jest spokojne, melancholijne. Pacjent zapada się w swój świat, słucha głosów. Następnym razem jest jak pełna pasji tancerka tanga argentyńskiego, której każdy ruch jest dynamiczny, z pozoru chaotyczny, pełen pasji i zapomnienia.

Można to szczególnie dostrzec w silnych napadach urojeń i omamów, gdzie często dynamika jest duża i wszystko bardzo szybko się zmienia, wpływając jednocześnie na niepokój i lęk odczuwany przez chorego.

Uparta, silna i nieugięta.


   Może być również uparta i nieugięta jak kobieta, która broni swojej pozycji, gdy głosy uporczywie nakazują zrobienie czegoś i nie ustępują nawet na krok, jednocześnie karząc chorego za każdą próbę niesubordynacji. Choć również może być cicha i przyczajona, kiedy głosy są odleglejsze, a świat choć w szarościach wydaje się odrobinę mniej chaotyczny.

Matka.


  Może to dziwne, ale ja widzę schizofrenię również jako matkę. Sądzę tak, ponieważ tak jak matka schizofrenia jest odbierana przez pacjenta jako możliwość ucieczki od chaotycznego, przez szwankujące zmysły, świata zewnętrznego.

Dla wieloletnich chorych jest też czymś co znają przez długi czas i choć odczuwają lęk, samotność i zagubienie, jest tym co zapewnia choć minimalne poczucie bezpieczeństwa. Głosy umożliwiają oddanie się pod kontrolę i brak potrzeby stawiania czoła rzeczywistości, są pewnego rodzaju ostoja dla pacjentów tak jak matka dla swoich dzieci.

Przyjaciółka.


    Dla bohaterki książki głosy stały się również pewnego rodzaju przyjaciółmi. Kapitan
i inne głosy były tym którym mogła się zwierzyć, dbały o nią i o jej rodzinę chroniąc jej członków od śmierci za pomocą rytuałów. Schizofrenia była też rzeczywistością autorki i tak jak przyjaciółka pomagała czasem się wymigać od niechcianych obowiązków.

Schizofrenię postrzegam jako kobietę również dlatego, iż wywodzi się z osobowości pacjenta i bazuje na niej, czerpie ze świadomości i dorasta wraz z chorym. Tak jak każda kobieta ma swoją osobowość, świadomość. Kobieta również z delikatnej i słabej dziewczynki (początki schizofrenii) dorasta, rozwija się i staje się dorosłą pewną siebie kobietą (pełen rozwój choroby).

Choroba ta nie jest do końca poznana i jeszcze wiele w niej niewiadomych, ciężko poznać jej przyczyny, trudno interpretować objawy. Chyba nigdy nie uda nam się jej poznać od początku do końca, tak jak żadnej kobiety nie można nigdy poznać w stu procentach.

Schizofrenia jako kobieta to nie jedyna możliwa metafora. Równie dobrze może być porównana ze strumykiem, który łączy się z innymi i tworzy rzekę stając się siłą, która może niszczyć wszystko wokół siebie i nigdy nie można jej do końca kontrolować.

Myślę, że może być też przyrównana do tańca. Tańca we mgle, gdzie choć znamy kroki nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się stanie dalej i zachować płynności ruchu, jest to taniec do którego wkrada się chaos, bo tancerz nie może już polegać na swoich zmysłach i popełnia błędy, upada.

Zrozumieć niezrozumiałe.


Jako choroba schizofrenia ma wiele oblicz. Różnorakość objawów i zmienny przebieg. Dla jednych jest uleczalna, dla innych nie. Niektórzy cierpią z powodu niej bardziej, inni mniej. Wszystkie te jej aspekty powodują, że przyrównanie jej właśnie do kobiety umożliwia choć odrobinę zrozumienie niezrozumiałego i pomaga w wyobrażeniu niewyobrażalnego.

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *