Strzelać czy nie strzelać? Pies w Sylwestra i „obrońcy” zwierząt…

Strzelać czy nie strzelać? Pies w Sylwestra i „obrońcy” zwierząt…

   Wpis zainspirowany wydarzeniem na FB "Nie strzelaj w Sylwestra" .

  Kiedyś bałem się psów, teraz jestem psiarzem z krwi i kości. Jeżeli ktoś mnie zagada, mogę rozmawiać o psach bez przerwy. To normalne dla kogoś, dla kogo pies okazał się jedną z najlepszych przygód w życiu.

Jednak im bardziej wchodzę w ten psiarski świat, tym bardziej odnoszę wrażenie, że tak jak wszędzie, istnieją podziały na liberałów i konserwatystów. Podziały na rozsądnych miłośników psów i misjonarzy - ultrasów. Ci ostatni to synteza dwóch typów ludzi.

Jedni w każdej dyskusji muszą wyrazić swoje "jedyne prawdziwe" zdanie i próbują nawracać tym zdaniem "niewiernych", a drudzy to ci najbardziej krzyczący i zaangażowani zwolennicy różnych skrajnych poglądów, idei czy akcji. 

   Często tacy misjonarze, którzy lubią widzieć siebie jako obrońców praw psów, intencje mają nieskazitelne, ale robią więcej szkód niż pożytku. Przykładem tego typu intencji jest wspomniana akcja na Facebook'u.  Akcja, która rzucona bezmyślnie bez żadnego wyjaśnienia w wir social media, już powoduje więcej spustoszenia niż pożytku.

Bo każdy nie-psiarz puknie się w głowę widząc tego typu nagłówek. To są właśnie wydarzenia, które wywołują tzw. shitstorm czyli gównoburzę jak to się pięknie, acz niezwykle trafnie nazywa. Cel akcji jest jasny, ale tylko dla tego miłośnika psów, który zdaje sobie sprawę, że psy różnie reagują na sylwestrowe fajerwerki.

Dla postronnego widza to następna "pożalsięboże" akcja samozwańczych obrońców zwierząt. Twórcy wydarzenia nawet nie zadali sobie trudu wytłumaczenia ludziom dlaczego zwierzęta mogą odczuwać stres w sylwestra i jak temu zaradzić. Jest tylko taki opis: "Sylwester to czas zabawy i radości, ale po raz kolejny apelujemy o ciszę. Zanim odpalicie fajerwerki, zastanówcie się, czy w pobliżu nie ma zwierząt, u których huk może spowodować olbrzymi stres."

Apel o ciszę w Sylwestra jest tak absurdalnie śmiesznym pomysłem, że nawet jako psiarz mogę się tylko popukać w czoło. Ludzie, zostańcie w domach, nie śmiejcie się, nie pijcie alkoholu, nie krzyczcie za głośno, bo powodujecie stres u zwierząt! Proszę Was. Nie róbcie pośmiewiska ze społeczności psiarzy i nie tylko.

   Promujcie bardziej racjonalne wydarzenia, które uświadamiałyby opiekunów w jaki sposób mogą pomóc psu, kotu, chomikowi czy koniowi przetrwać Sylwestra. Piszcie o tym jak pracować z psem cały rok żeby odczulić go na głośne dźwięki, o tym w jaki sposób zapobiegać stresowi, a także w jaki sposób "leczyć" jego objawy. W Sieci są setki artykułów na ten temat. Tutaj znajdziecie tylko kilka z nich:

Jak przygotować psa na sylwestra?

Pies w sylwestra

Sylwester bez nerwów.

Zabandażuj psa w sylwestra.

 

   Słowem wyjaśnienia: nie potępiam stanowczo tego typu pomysłów. Każdy taki głos może kogoś uświadomić. Jednak takie nieprzemyślane akcje powodują więcej strat niż pożytku. Intencje są dobre, ale znacie przecież przysłowie o dobrych intencjach, prawda?  Posiadanie psa to prawo, przywilej, nie obowiązek.

Tak samo każdy z nas ma prawo puszczać fajerwerki w sylwestrową noc. Jednocześnie stanowczo neguję dziwną manię wszystkich podwórkowych gangsterów polegającą na odpalaniu petard, które powodują "zawał" nie tylko u psów, ale również u ludzi. Przecież to tylko huk, nie ma w tym żadnej wartości wizualnej.

Nie rozumiem także procederu próbowania fajerwerków na tydzień przed Sylwestrem, a także odpalaniu niedopałków tydzień po. Do mężczyzn w szczególności - opanujcie hormony - nie jesteście na wojnie.

Szczęśliwego Nowego Roku!

Related Post

To Mały krok dla Ciebie, ale Wielki dla mnie - podziel się!

13 thoughts on “Strzelać czy nie strzelać? Pies w Sylwestra i „obrońcy” zwierząt…

  1. Moje skromne zdanie. Jestem za ładnymi zorganizowanymi pokazami (najlepiej nie za pieniądze podatników tylko chętnych zainwwestować w „reklamę” przedsiębiorców), a nie za samowolką petardową. Nie chcę spamować, ale też napisałam artykuł na temat fajerwerków tyle że w kontekście przestraszonych dzieci, a nie psów 🙂 I też mam wrażenie że to strzelanie to jakaś dziwna tęsknota samców za wojną.

    1. To też jest znamienne dla nas – ludzi. Założę się, że jest więcej artykułów o stresie zwierząt w trakcie sylwestra niż artykułów o konsekwencjach fajerwerków dla człowieka. Z drugiej strony, to w sumie dobrze. Zwierzęta głosu nie mają, więc ich prawa powinny być reprezentowane z podwójną siłą:) Dzięki za komentarz i za like! To szalenie miła niespodzianka na koniec dnia!

  2. A mi ręce opadają jak widzę „milosnikow” psów i „odpowiedzialnych” wlascicieli, którzy z pupilem na rękach idą oglądać fajerwerki … W większości to psiaki typu przytulanka, york, pinczer itp. A potem panienka jedna z drugą zdziwione, że piesek uciekł ze strachu i zaginął … widziałam tez psy, które w prawdzie, nie bały się wystrzałów ale CO GORSZA biegały luzem za petardami! Wpis bardzo dobry ale warto zaznaczyć, że większość psiarzy zmieniając status na „nie strzelam w sylwestra” to ludzie, którzy zdają sobie sprawę, że pewnych przyzwyczajeń ot tak się nie zmieni, ale chcą po prostu zwrócić uwagę na problem. A problem jest i niestety bedzie. Nie należy ich wrzucać do jednego wora z „obroncami zwierząt za wszelką cene”. Irytujący jest fakt strzelania petardami na tydzień przed i tydzień po… i w tym przypadku uważam ze powinny zostać poczynione konkretne działania, bo tak nagły huk pod nogami może być niebezpieczny choćby dla ludzi starszych! Ze swojej strony staram się prowadzić psa wieczorami na smyczy, nie chodzić po osiedlach tego wieczoru, a na noc okna pozamykane, rolety opuszczone i gryzak. Zwierzaki mają spokój:)

  3. To znowu ja! Haha! Pora na klasyczną rozpiskę.
    Mam dwa koty i jestem kociarą, posiadam jednak również psiego czworonoga. Każdego futrzaka kocham tak samo, to moje dzieci i chcę dla nich jak najlepiej. Dlatego apelowałam do rodziców, by psiaka na sylwestra wzięli do domu, choćby go zamknąć w piwnicy (duże bydlę i jak przystało na psa, nie lubi kotów). Koty oczywiście też w domu pochować, bo i one przeżywają niemały stres.
    Przeżywam razem z moimi zwierzakami wszelkiego typu wybuchy i nieprzyjemne sytuacje, więc staram się ich prowokować jak najmniej. Nigdy nie lubiłam fajerwerek, były za głośne i przede wszystkim, za drogie. Nie rozumiem frajdy z wypuszczania pieniędzy w błoto, kiedy za te kilkanaście czy kilkadziesiąt (a czasami kilkaset) złoty kupić sobie ubranie, jakiś gadżet. Coś dla siebie.
    Ktoś wcześniej pisał, by fajerwerki były eventem organizowanym przez profesjonalistów. Jestem jak najbardziej za, ponieważ ilość wypadków na ten moment mnie przeraża. Nie tylko rozwalone dłonie, ale zwykła nieuwaga: przewrócona butelka z petardą, petarda wpada pod samochód. Kto wie jak to się mogło skończyć, gdyby nie to, że ta petarda okazała się niewypałem? Z powodu fajerwerek może być naprawdę wiele złego.
    Owszem, zabawa zabawą, też lubię się dobrze bawić. Nie zabronię nikomu strzelania, ale mogą w jakiś sposób uświadamiać. I o ile zgadzam się, że akcja na fb wyrządzi więcej złego jak dobrego, i że niektórzy obrońcy zwierząt to fanatycy, to tym bardziej zgadzam się, że należy uświadamiać ludzi w inny sposób. Tak jak Ty – podałeś konkretne artykuły, ludzie piszą konkretne argumenty. Siłą głosu nie przekrzyczymy fajerwerek i ludzi, którzy je kochają.
    Jako Kocia Mama, również apeluję, by odpuszczać sobie wybuchy i świecidełka na niebie. Później chodzą moje biedactwa zestresowane, a każdy hałas wywołuje stan przedzawałowy.
    Meh, tym razem chyba jakoś tak krótko. Niemniej, pozdrawiam Cię i życzę szczęśliwego Nowego Roku!

    1. Dzięki jak zwykle za obszerny komentarz! Podoba mi się pomysł zamkniętych imprez, a jeszcze bardziej pomysł zamkniętych imprez z pokazem laserowym… i zwierzęta będą miały spokój i powietrze będzie czyste i nikomu nie urwie palców. Nie wspominając o wartości artystycznej takich przedstawień:)

  4. A ja nie rozumiem, czemu w tych argumentach za niestrzelaniem międli się na lewą stronę temat psów a nie mówi w ogóle o poobrywanych paluchach i innych częściach ciała strzelających idiotów (co Sylwestra to samo), zanieczyszczeniu powietrza (smog krakowski + fajerwerki = syf nad syfy), górach śmieci, hałasie, który może przeszkadzać także ludziom (mnie przeszkadza), idiotycznie wydanych górach pieniędzy tych niby biednych Polaków (hehe) i w końcu o dzikich zwierzętach, które nie mają gdzie zwiać przed tymi ludzkimi idiotyzmami.
    Mam 200 m od bloku klub jeździecki ze stadem hucułów trzymanych na wybiegu całorocznym, widziałam jak się po nim miotają w noc sylwestrową – cholernie przykry widok – myślę, że dałby trochę do myślenia nawet miłośnikom strzelanek.
    Proponuję przywrócić modę na sztuczne ognie.

  5. Kupcie ludzie zimne ognie, przynajmniej rąk wam nie urwie.

    A tak na serio to dla mnie byłoby idealne zakazanie sprzedaży fajerwerków i jedynie zorganizowane eventy. Będą trwały krótko, prowadzone przez specjalistów, z zachowaniem norm bezpieczeństwa no i z pięknym efektem wizualnym.

    No bo czemu nie? Bawmy się z głową i bierzmy pod uwagę różne warianty rozwiązania problemu.

    1. Dokładnie tak to powinno wyglądać! Nic dodać nic ująć – do tego co piszesz Kinia. Szkoda, że tak się nigdy nie stanie, każdy chce sobie sam postrzelać… A potem nie tylko mnóstwo strachu u zwierząt, ale i przepełnione SORy z ludźmi z pourywanymi łapami i gorzej.

  6. Częściowo się z Tobą zgadzam. Akcję poprowadzone w ten sposób trafiają tylko do osób, które są już w temacie. Warto jednak zwrócić uwagę na inne zwierzaki niż te domowe, które nawet jeśli się stresują to się schowają gdzieś w domu (no chyba, że mają mało odpowiedzialnego opiekuna). Zwierzęta „dzikie’, koty „wolno chodzące” nie mają tego luksusu.. i przeżywają wybuchy o wiele intensywniej niż nasi domowi przyjaciele.

    1. Tak, masz rację jeśli chodzi o wszystkie zwierzaki „poza-domowe”. Tylko, że to w żaden sposób nie przekona wielomilionowej ogólnoświatowej społeczności miłośników strzelania w Sylwestra. Więcej – ktoś kto i tak ma to gdzieś westchnie i powie „o boże, a obrońcy znowu robią zagadnienie, przecież to tylko jeden dzień w roku”. I będą mieli rację. Niestety mniejszość musi się dostosować, nie odwrotnie. Prawo dżungli.

  7. „Jednak takie nieprzemyślane akcje powodują więcej strat niż pożytku.”? Proszę o uzasadnienie w jaki sposób apel o niestrzelanie w Sylwestra czynie więcej strat niż pożytku.

    Druga sprawa, że nie spotkałam się z akcją o niestrzelaniu w sylwestra, która nie miała wyjaśnienia dlaczego robi to krzywdę psom. Każda miała wystarczające wyjaśnienie (tak, mówię o facebookowych akcjach).

    1. Akurat ta którą przywołałem na wstępie nie ma żadnego wyjaśnienia oprócz „powoduje stres”. Więcej strat niż pożytku: społeczność miłośników zwierząt nie będzie strzelać, oni chętnie polubią takie akcje, ale wszyscy inni, którzy i tak patrzą na nas z pobłażaniem tylko popukają się w czoło i będą strzelać tak czy siak z jeszcze większą premedytacją… Chodzi o to, że powinniśmy apelować do psiarzy o świadomą opiekę nad swoimi pupilami w dzień sylwestra. Niestety to psiarze powinni się dostosować do strzelania, a nie odwrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *